Świt Zulu

Nieco zapomniany film historyczny z końca lat siedemdziesiątych, opowiadający o wojnie, o której również niewiele osób pamięta. Docenić trzeba jednak spory rozmach realizacyjny oraz doświadczoną obsadę. Peter Vaughan, Peter O’Toole, Burt Lancaster czy choćby Bob Hoskins należeli wówczas do ścisłej aktorskiej czołówki. A Świt Zulu w momencie premiery zebrał ciepłe recenzje.

Akcja filmu toczy się w brytyjskiej Południowej Afryce w 1879 roku i skupia się na starciu, do którego doszło nieopodal szczytu zwanego Isandlwaną. Trzy lata wcześniej władzę w rejonie zaczął sprawować sir Henry Bartle Frere. Szybko nawiązał współpracę z Zulusami, z którymi łączył go wspólny wróg. Jednak po pokonaniu Republiki Południowoafrykańskiej Frere postanowił podporządkować sobie Zululand. Wykorzystując fikcyjne oskarżenia, zaczął domagać się od nich wypłaty olbrzymich odszkodowań w bydle i całkowitego rozproszenia armii. Wódz Cetshwayo (Simon Sabela) nawet nie odpowiedział na jego żądania.

Świt Zulu pokazuje inwazję na Zululand oraz staranne przygotowania do wielkiej bitwy. Świetnie zorganizowani, dobrze wyszkoleni i przede wszystkim nowocześnie wyposażeni żołnierze brytyjscy próbują dotrzeć do Ulundi. Arogancki generał Chelmsford (Peter O’Toole) jest przekonany, że wróg nie będzie stawiał większego oporu, a już na pewno nie sięgnie po skomplikowane taktyki wojenny. Tymczasem Zulusi gromadzą wielotysięczną armię. Doskonale znają teren oraz zwyczaje Brytyjczyków. I mają własny pomysł na rozegranie starcia.

Nakręcony przez Brytyjczyków Świt Zulu jest filmem rozliczeniowym. Pokazującym niechlubny kawałek brytyjskiej historii oraz przybliżający widzom imperialistyczną politykę z tego okresu. Gdyby powstał w Polsce i opowiadał o Polakach, wywołałby pewnie podobny skandal co Pokłosie. Tymczasem w Londynie nie wywołał żadnych protestów. Krytycy ganili niezbyt szybkie tempo pierwszej części produkcji, a także schematyczne postacie. Docenili natomiast niezłą robotę inscenizacyjną. Nie mylili się. Film robi wrażenie sporym rozmachem, ale nie porywa. Brakuje w nim emocji, czyli tego, czym kino powinno żyć.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino historyczne
– Cenisz inscenizacje wielkich bitew
– Chcesz poznać przeszłość Afryki

Odpuść sobie, jeśli:
– Przywykłeś do tempa współczesnego kina
– Historia kończy się dla Ciebie na granicach Polski

Michał Zacharzewski

Świt Zulu, Zulu Dawn, 1979, reż. Douglas Hickox, wyst. Peter Vaughan, Peter O’Toole, Denholm Elliott, Nicholas Clay, Burt Lancaster, Bob Hoskins, Simon Sabela

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.