Czarny kot, biały kot

Emir Kusturica rozkochał w sobie widzów fenomenalnym Underground. Zdobył również Złotą Palmę i koszmarnie wkurzył rodaków, którzy podobnie jak dziś Polacy nie byli w stanie znieść jakiejkolwiek krytyki. Zarzucali mu, że zdradził ojczyznę, że ich ośmieszył w świecie i pokazał w niekorzystnym świecie. Kusturica załamał się, ogłosił nawet koniec kariery. Dobrze, że zmienił zdanie, bo trzy lata później nie zobaczylibyśmy doskonałego Czarnego kota, białego kota.

Powstanie tego filmu to też w pewnym sensie przypadek. Aby przekonać Kusturicę do powrotu do pracy, przyjaciele namówili go do nakręcenia krótkiego dokumentu o cygańskiej kapeli znanej z Undergroundu. Reżyser wszedł na plan i zaczął kręcić. Bawił się świetnie, dokładał kolejne sceny, wymyślał zabawne anegdotki, które muzycy i aktorzy-naturszczycy błyskawicznie wcielali w życie. Obraz rozrastał się bez żadnej kontroli, więc zatrudniono scenarzystę, który złożyłby całą opowieść do kupy. I złożył. Tak właśnie powstał Czarny kot, biały kot, historia drobnego kryminalisty znad Dunaju.

Matko jest nieudacznikiem. Choć ma już swoje lata i kilkunastoletniego syna Zara, nigdy nie dorównał poważnym gangsterom ze swojej rodziny. Kiedy więc pojawia się okazja zarobienia na przekręci z pociągiem pełnym benzyny, nie zastanawia się długo i przygotowuje zakręcony plan. Plan, który nie ma szans wypalić i który może doprowadzić do ślubu Zara z… irytującą karlicą. Fabuła to oczywiście pretekst, by zaprezentować na ekranie galerię niezwykłych postaci oraz podejrzeć ich szalone, tętniące muzyką życie. Czarny, absurdalny humor, ocierający się czasem o farsę, na długo zapada w pamięć. Tak jak gęś, którą w razie potrzeby można się wytrzeć.

Czarny kot, biały kot to taki drugi Underground, kipiący energią obraz pełen ludzi, którzy wiedzą, jak cieszyć się każdym kolejnym dniem. Oszałamia ścieżką dźwiękową gotową obudzić umarlaka (co zresztą niemalże się tu dzieje), feerią barw i afirmacją życia. Takich filmów naprawdę nam potrzeba. Poprawiają humor, dodają sił życiowych, zmuszają do podźwignięcia się z fotela i ruszenia w tany. Dlaczego tak niewiele się ich kręci?

Zobacz, jeśli:
– Wódeczka mrozi się w lodówce, a sąsiad skoczył po harmoszkę
– Uwielbiasz Underground i jakimś cudem przegapiłeś ten film
– Chcesz zobaczyć, jak się balowało w czasach przedacebookowych

Odpuść sobie, jeśli:
– Wolisz chłodne, stonowane filmy
– Chaos ci szkodzi
– Głośna muzyka wywołuje ból głowy

Michał Zacharzewski

Czarny kot, biały kot, Crna mačka, beli mačor, reż. Emir Kusturica, wyst. Bajram Severdžan, Florijan Ajdini, Branka Katić, Srdjan Todorović

Ocena: 9/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Czarny kot, biały kot

  1. Ten film jest tak odjechany, że jeden raz obejrzany absolutnie pozostaje w pamięci i nie da się go odzobaczyć 🙂 Ale jest też ważny, bo ukazuje Jugosławię C, w której nie ma żadnych nacjonalizmów – za czym wszyscy normali ludzie, którzy przeżyli jej rozpad, tak naprawdę tęsknią.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.