Sprawiedliwość? Proszę czekać…

Dokument Agnieszki Świdzińskiej Sprawiedliwość? Proszę czekać powraca do wydarzeń, do których doszło w kopani Wujek. 13 grudnia 1981 wybuchł stan wojenny i aresztowano setki działaczy Solidarności, w tym Jana Ludwiczaka. Następnego dnia górnicy postanowili nie podejmować pracy, dopóki zatrzymany nie pojawi się w pracy. Próby pertraktacji ze strony dyrekcji kopalni nic nie dały. Następnego dnia do protestujących dotarły informacje o brutalnej pacyfikacji strajkujących w regionie zakładów pracy, m.in. kopalń Staszic i Manifest Lipcowy.

Górnicy zaczęli przygotowywać się do obrony. Zdobyli pręty o długości dwóch metrów, łańcuchy, kilofy, łopaty. Tak uzbrojeni w sile pięciuset osób ruszyli na spotkanie z dyrektorem zakładu, zastępcą szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego oraz wiceprezydentem Katowic. Mimo nawoływań władz nie rozeszli się. W efekcie o 10 rano do akcji wkroczyły czołgi, robiąc wyłom w otaczającym zakład murze. Wówczas ruszyli żołnierze oraz siły milicyjne. Na ogień petard hukowych górnicy odpowiedzieli śrubami, kątownikami czy innymi drobnymi przedmiotami. Podjęto więc decyzję o użyciu granatów łzawiących. Kilku milicjantów dostało się w ręce górników. Zostali ciężko pobici, padały okrzyki „zabić” i „powiesić”. Mimo to ani Kiszczak, ani Jaruzelski – przynajmniej według zeznań – nie pozwolili otworzyć ognia do atakujących. Decyzję podjął dowódca oddziału ZOMO, który uznał, że życie jego ludzi jest zagrożone. Zginęło dziewięciu górników.

Niestety, Sprawiedliwość? Proszę czekać… nie opowiada tej historii. Skupia się na rozpaczy ludzi, którzy stracili bliskich. Kobietach wspominających swoich ojców, mężów i synów, którzy po prostu wyszli do pracy. Nie chcieli umierać. Mieli wrócić do domu. Zamiast tego były zorganizowane naprędce pogrzeby i, jak zwykle, brak winnych. Procesy zorganizowane w wolnej Polsce też nie przyniosły odpowiedzi na wszystkie pytania. Wielu dowodów, przestrzelonych hełmów, użytych granatów, nawet nie sprawdzono. Dlaczego? Tego nikt nie wyjaśnia. Wypowiedzi odmawiają też oskarżeni ZOMO-wcy, łapani po partyzancku na schodach. Tylko jeden, z innego oddziału, mówi, że gdyby bał się o własne życie, zachowałby się podobnie. Temat nie zostaje podjęty przez twórców.

Szkoda, że twórcy dokumentu nie wykorzystali okazji do głębszego przyjrzenia się wydarzeniom, do których doszło w kopalni. Podjęcia własnego śledztwa, zadania niewygodnych pytań także w prokuraturze. No i przedstawienia dowodów, choćby sprawdzenia, jakiego typu był nieszczęsny granat gazowy i co w rzeczywistości zawierał. Rozpacz bliskich jest ważna, ale niewiele wnosi do historii. Tę budują fakty, wypowiedzi obu stron, próba dotarcia do prawdy. A ta wymaga spokoju.

Wojciech Kąkol

Sprawiedliwość? Proszę czekać…, reż. Agnieszka Świdzińska

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s