Aż do piekła

zdalaTeksas to jednak stan umysłu. Wystarczy obejrzeć taki film jak Aż do piekła, by się przekonać, że jego mieszkańcy wciąż mają w sobie coś z kowboi. I nie chodzi tylko o kapelusze. Bardziej o mentalność i podejście do życia. Ten współczesny western przemieszany z dramatem psychologicznym w błyskotliwy sposób opowiada o naszych czasach. To, co próbuje przekazać, jest jednak prawdziwe wszędzie, nie tylko w Teksasie.

Bracia Toby i Tanner pojawiają się przed bankiem Texas Midland o świcie. Zakładają maski, wyciągają rewolwery i wchodzą do środka. Napad nie idzie gładko, ale udaje im się wyjść ze sporą sumką. Błyskawicznie przenoszą się do innej filii i tam manewr powtarzają. W międzyczasie poznajemy ich bliżej i dowiadujemy się, że nie są tak do końca zwykłymi przestępcami. Texas Midland lada dzień przejmie ich ziemię. Aby tego uniknąć, muszą spłacić długi, a pieniędzy nie mają. Stąd pomysł, by wypłacić się pieniędzmi banku, przepuszczonymi na wszelki wypadek przez kasyno.

Drugim (czy raczej trzecim) bohaterem Aż do piekła jest Marcus, zbliżający się do emerytury ranger, który usiłuje wytropić złodziei. Nie spieszy się i działa z rozmysłem. Przede wszystkim próbuje ich przechytrzyć. Wie, że to jedyna metoda, że znane z telewizyjnych kryminałów zbieranie odcisków palców czy analizowanie przepływów gotówkowych donikąd go nie zaprowadzi. Marcus chce zapobiec rozlewowi krwi. Podskórnie czuje, że może do tego dojść. Widzowie wiedzą zaś, że jeden z braci jest nieobliczalny.

Pozornie Aż do piekła to schematyczny obraz sensacyjny o fabule, którą widzowie znają na pamięć – chociażby z westernów. Wrażenie jest jednak mylne, chociażby dlatego, że w filmie nie ma postaci jednoznacznych. Każdy ma coś na sumieniu, każdy z czymś się mocuje. Taki Marus, rasista bez przerwy nabijający się z partnera, de facto obawia się swojego przejścia na emeryturę. Tanner ma na swoim koncie odsiadkę, Toby zaś rozwód. Obraz z minuty na minutę nabiera cech moralitetu. Sprzyja temu realizm w portretowaniu rzeczywistości oraz nostalgia za tym, co minęło. A minął pewien świat i jego ideały. Nawet w Teksasie coraz mniej jest kowbojów.

Wielką zaletą filmu jest doskonałe aktorstwo. Jeff Bridges, Chris Pine czy Ben Foster wspinają się na wyżyny. Ich starania podkreśla doskonała muzyka i jak zwykle surowe, zaangażowane pieśni napisane przez Nicka Cave’a. Swoje robią też doskonałe zdjęcia przedstawiające skąpany w słońcu, wysychający stan i smutnych ludzi, którzy przestali już wierzyć, że ich los kiedyś się odmieni. Może rzeczywiście w pewnym momencie przestaje się w to wierzyć?

Michał Zacharzewski

Aż do piekła, Hell Or High Water, reż. David Mackenzie, wyst. Jeff Bridges, Chris Pine, Ben Foster, Gil Birmingham, Dale Dickey

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk
.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s