Śmierć pana Lazarescu

zdalaŻycie ma tendencję do kończenia się śmiercią. Wydawać by się mogło, że te tragiczny moment można „przeżyć” z godnością, pożegnać się z bliskimi i w zgodzie z samym sobą odejść. Rzeczywistość nie zawsze na to pozwala. Czasami zamienia umieranie w ponurą komedię, bo przecież ludzie, którzy towarzyszą choremu w tych trudnych chwilach, są tylko ludźmi. Sporo już widzieli. Niekiedy muszą odreagować.

Pan Lazarescu to starszy, schorowany mężczyzna, mieszkający z kilkoma kotami w zwykłym rumuńskim bloku. Kiedy go poznajemy, cierpi. Od kilku dni boli go brzuch. Leki nie przynoszą spodziewanego efektu, zaś alkohol tylko przejściowo rozwiązuje problem. Jego siostra mieszka w sąsiednim mieście, córka zaś w Kanadzie i żadna z nich specjalnie się nim nie przejmuje. W końcu Lazarescu dzwoni na pogotowie. Zostaje spławiony. Wiadomo, pijaczyna, poza tym z pewnością to nic poważnego.

Mężczyzna próbuje przeczekać chorobę. W końcu udaje się po pomoc do sąsiadów. Ci niechętnie, bo niechętnie, jednak próbują się nim zająć. Każą mu się położyć, przynoszą ziółka, a widząc, że Lazarescu powoli odpływa, raz jeszcze dzwonią po pogotowie. Po pewnym czasie pojawia się karetka. Sanitariusze podejmują decyzję o przewiezieniu chorego do szpitala. Jednak kolejne placówki odmawiają jego przyjęcia. Kiedy któraś w końcu zdecyduje się nim zająć, zasypie go dziesiątkami formularzy do wypełnienia.

Śmierć pana Lazarescu to długi i powolny film o umieraniu, toczący się w przeciągu zaledwie jednej nocy. Bohater początkowo jest na chodzie, wydaje się w niezłej formie. Jego stan powoli się pogarsza, a ludzie, którzy powinni mu pomóc, wydają się żyć w świecie z Paragrafu 22. Podobna historia mogłaby się wydarzyć w Polsce. Także we Francji, Anglii, nawet w Stanach Zjednoczonych, których obraz znany z seriali medycznych jest mocno wypaczony. I chyba właśnie dlatego ten film ogląda się z takim zainteresowaniem. To doskonały, przejmujący obraz chorego systemu, procedur, badań, znieczulicy, braku profesjonalizmu i bezsilności chorych. Pan Lazarescu umiera, a życie toczy się dalej.

Michał Zacharzewski

Śmierć pana Lazarescu, Moartea domnului Lăzărescu, reż. Cristi Puiu, wyst. Ion Fiscuteanu, Monica Barladeanu, Doru Ana

Ocena: 9/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s