Inwazja barbarzyńców

Żyjemy w niesamowitych czasach. Wystarczy porównać nasz świat z tym, w którym przyszło dorastać naszym babciom i dziadkom. Mamy kolorowe telewizory, komputery, wielkie encyklopedie ukryte w komórkach, olbrzymią swobodę podróżowania i miliony towarów w sklepach. Mimo to umieramy tak jak dawniej. Lepiej lub gorzej, ale jednak po ciężkich chorobach, często zdecydowanie zbyt wcześnie. O tym między innymi opowiada Inwazja barbarzyńców kanadyjskiego reżysera Denysa Arcanda.

Remy wykładał historię na Uniwersytecie Montrealskim. Zdążył wychować wielu zdolnych studentów, spłodzić syna i wychować go, wreszcie rozwieźć się z żoną. Potem rozchorował się na raka i właśnie jest umierający. Lekarze nie dają mu większych szans. Była żona prosi ich syna, londyńskiego finansistę, o przyjazd i pożegnanie się z ojcem. Nie bez powodu. Obydwoje nigdy nie byli sobie bliscy i raczej już nie będą. Mają ostatnią szansę, by porozmawiać i pogodzić się ze sobą.

Sebastian przestawiony jest jako dynamiczny i przebojowy człowiek sukcesu. Do szpitala przyjeżdża z narzeczoną, błyskawicznie załatwia ojcu lepsze lokum i widzenia u najlepszych lekarzy. Jednak zmagania ze służbą zdrowia – znane chociażby ze Śmierci pana Lazarescu – nie są treścią filmu. Znacznie ważniejsze jest polityczne pytanie o dorobek odchodzącego pokolenia. Zostawia ono po sobie niepełnosprawną służbę zdrowia, rozbuchaną korupcję, zanikającą duchowość.

Tymi barbarzyńcami są bowiem ludzie młodzi, którzy skupiają się na zarabianiu pieniędzy i tracą przez to głębszą perspektywę. Trochę z winy rodziców, ludzi epoki kontestacji, którzy mieli masę pasji i zainteresowań, ale zaprowadziły je one donikąd.  Nie udało im się naprawić świata. Młodzi też go nie naprawią. Tą smutną konstatację należy jednak wesprzeć stwierdzeniem, że Inwazja barbarzyńców niesie z sobą nutę optymizmu. Bo to również film o rodzinie. O tym, że ludzie są sobie bliscy, tylko czasem nie potrafią tego wyrazić. Niezależnie od pokolenia.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz nieśpieszne kino z ambicjami
– Choroby nie są ci straszne

Odpuść sobie, jeśli:
– Unikasz filmów o umieraniu
– Masz związki ze służbą zdrowia

Michał Zacharzewski

Inwazja barbarzyńców, Les Invasions Barbares, 2003, reż. Denys Arcand, wyst. Pierre Curzi, Stephane Rousseau, Louise Portal, Marie-Josee Croze, Roy Dupuis, Remy Gillard

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.