Prosta historia o morderstwie

zdalaSześć lat temu Arkadiusz Jakubik opowiedział nam o miłości, teraz zajął się zabijaniem. I choć nie zbliża się do poziomu Krzysztofa Kieślowskiego, to jednak tworzy całkiem zgrabne kino – mroczne, niepokojące, potrafiące zaskoczyć widza. A przede wszystkim dobrze zagrane.

Akcja Prostej historii o morderstwie toczy się w dwóch planach czasowych łączących się sceną otwierającą i zamykającą film. Oto w deszczową noc na podłodze domku jednorodzinnego leżą dwa ciała – policjanta Romana i jego żony Teresy. Ich najstarszy syn, Jacek, również jest gliną. Na miejsce zbrodni wpada tylko na chwilę, później pędzi do skrytki w garażu, gdzie ojciec zostawił mu teczkę z dokumentami. „Jakby coś mi się stało”, powiedział. Tyle że teczki już nie ma. Chłopak rusza na jej poszukiwania.

Kilka miesięcy temu skończył szkołę policyjną i wrócił w rodzinne strony. Zamieszkał z dziewczyną w wynajmowanym mieszkaniu i rozpoczął pracę w miejscowym komisariacie. Komendant przydzielił go do ojcu. Młody miał się uczyć od starego, wgryzać w fach, który do tej pory poznał jedynie od strony teoretycznej. I tu pojawił się problem. Ojciec wrócił do picia, terroryzuje żonę, awanturuje się i chla nawet na służbie. Jego koledzy przymykają na to oko, bo ma wyniki. Syn nie zamierza tego tolerować. Czy śledztwo, które prowadzą, w sprawie niebezpiecznej szajki złodziei, zdoła ich połączyć? Jakie znaczenie mają dokumenty z teczki i kogo obciążają?

Oba wątki różni sposób ich filmowania. Przed tytułowym morderstwem mamy jasne, często skąpane w słońcu kadry, po niej noc i padający bez końca deszcz. Atmosferę zagrożenia potęgują płynące z radia komunikaty o zbliżającej się powodzi, jednostki straży pożarnej widoczne na jej brzegu, służby kierujące na objazdy. Na ekranie sporo jest też brudu, smrodu, rozpadających się kamienic, zdezelowanych aut, nieuczciwych policjantów załatwiających swoje lewe interesiki. Wreszcie niepokojących ujęć przedstawiających bluszcz porastający dom. To obrazy znane z filmów Smarzowskiego, którego Jakubik jest jednym z ulubionych aktorów. Na szczęście nie kopiuje w prosty sposób dzieł swojego mistrza, stara się dodać również coś od siebie.

Prosta historia o morderstwie to przede wszystkim dramat społeczny, a dopiero później trzymający w napięciu thriller. Reżyserowi udało się ciekawie, choć nieco schematycznie przedstawić obraz rodziny z problemem alkoholowym, w czym pomógł świetnie grający Andrzej Chyra. Jego relacje z żoną i synem długo budzą ciekawość, lecz w pewnym momencie zostają ucięte i właściwie przestają istnieć. Wątek kryminalny zasługuje natomiast na uznanie, scenarzysta wodzi widzów za nos i nieraz spycha na manowce. Zagadka wydaje się ciekawsza, a opowieść lepiej poprowadzona niż ta z Czerwonego kapitana. Jeśli czegoś jej brakuje, to rozmachu. Tu wszystko jest – jak to w małym miasteczku – dość siermiężne.

Kiedyś polskich filmów musieliśmy się wstydzić. Kino gatunkowe raziło swą topornością oraz naiwnością. Te czasy na szczęście już minęły, a Prosta historia o morderstwie jest tego dobrym przykładem. To przyzwoity kryminał, który mimo swoich niedociągnięć pozostaje z widzem na dłużej – także po wyjściu z kina. I wbrew tytułowi wcale nie jest prosty…

Michał Zacharzewski

Prosta historia o morderstwie, reż. Arkadiusz Jakubik, wyst. Filip Pławiak, Andrzej Chyra, Kinga Preis, Anna Smołowik

Ocena: 6/10

 

3 uwagi do wpisu “Prosta historia o morderstwie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.