Wieszać każdy może

zdalaPowinienem rozpracować flaszkę albo nawet dwie. Na sucho, to znaczy saute, albo na mokro, czyli z zakąską. Do woli. Flaszka z pewnością pomogłaby mojemu poczuciu humoru dopasować się do poziomu reprezentowanego przez Andrzeja Pilipiuka. Ułatwiła by mi również wczucie się w klimat. Wiadomo bowiem, że na Starym Majdanie trunki leją się hektolitrami, a miejscowa izba wytrzeźwień już dawno pękła w szwach.

Wieszać każdy może to już piąty tom przygód niepoprawnego kłusownika, bimbrownika i egzorcysty-amatora, Jakuba Wędrowycza. Gość ukończył trzy klasy podstawówki (jeszcze za cara), po czym rozpoczął bujną, choć niezbyt dochodową karierę lokalnego alkoholika. W międzyczasie zajmował się wycinaniem w pień hitlerowców i ruskich, a także wszelkiej maści strzyg, wampirów i innych okropieństw, których dziwnym trafem w okolicy nie brakowało. Jego przygody ze swadą i humorem już od piętnastu lat opisuje Andrzej Pilipiuk. Nie są to arcydzieła literatury, ale czyta się je nad wyraz przyjemnie.

Tak jest też i tą razą. Na Wieszać każdy może składa się kilka opowiadań opisujących kolejne przygody z życia bohatera, rozgrywające się zarówno w czasie drugiej wojny światowej, jak i zupełnie niedawno. Niektóre z historii mają zaledwie kilka stron i pod względem formy stanowią skromną anegdotkę, inne są zaś znacznie dłuższe. Największe opowiadanie – „Pola trzcin” – to już w sumie niewielka powieść rozciągnięta w czasie i przestrzeni na ponad sto stron. Lenin i Dzierżyński powracają w niej z zaświatów, by na zlecenie egipskiego bożka Seta zrobić porządek z polskimi archeologami. W sprawę oczywiście wmiesza się Wędrowycz ze swoim kumplem Semenem, a na polu walki pojawia się też niejaki Vlad Dracula, towarzysz Stalin oraz pewien egipski miłośnik eunuchów.

Dla osób nie znających Wędrowycza lektura powieści może być niespodzianką, jednak fanów cyklu niczym nie zaskoczy. Pilipiuk wciąż powtarza te same stare żarty, okresowo dodając coś nowego. Pisze ciekawie, ze swadą, choć dość równo, nie pozwalając sobie na bardziej wysublimowane zabiegi. Może to i dobrze? Formuła sprawdziła się bowiem, kolejne tomy sprzedają się jak złoto… A że wszystko to wtórne jak kolejne płyty AC/DC? Cóż, taka kolej rzeczy…

– joel
Andrzej Pilipiuk, „Wieszać każdy może”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.