
Barrie urodził się w Anglii, tam też zakochał się w gitarze i jeszcze jako nastolatek wystąpił w radiu z zespołem Brazil. Potem działał samodzielnie, często zamieniając struny na klawisze syntezatorów czy komputera. Miksował muzykę podczas koncertów Kaiser Chiefs czy Corrine Bailey Rae. W Polsce zasłynął utworem Grass is Always Greener, który przez jakiś czas towarzyszył rozgrywkom ekstraklasy.
Na albumie Extreme Machine zaprasza nas do wysłuchania swoich elektronicznych fascynacji. Utworów jest zaledwie siedem, a ich listę rozpoczyna mroczny Battle Hammer. Kompozycja ta pachnie przełomem lat 80 i 90, skrzeczy trochę, ale ma równy rytm i odpowiednio dużo brudu, by zainteresować odbiorcę. Social Paranoia z kolei przyciąga uwagę nieco subtelniejszym tłem, a Crush Box starannie buduje napięcie, regularnie różnicując tempo.
Digital Destroyer to kolejny bitewny kawałek elektroniczny z charakterystycznym gitarowym riffem w tle. Hyperflux oszałamia tempem generowania dźwięków, jakby chodziło tylko o to, by się nie zatrzymywać. Punisher zwalnia, powracając do gitary, zaś Full Contact wywołuje skojarzenia z No Remorse z soundtracka do Spawna – to to samo szaleństwo.
Co ciekawe, Barrie Gledden nie zawsze tak gra. Na Spotify można się natknąć na jego bardziej tradycyjne kompozycje, zarówno rockowe piosenki napisane dla zaprzyjaźnionych wokalistów, jak i melodie instrumentalne utrzymane chociażby w celtyckich klimatach. Niektóre są naprawdę interesujące i potwierdzają talent ich autora. Szkoda więc, że Gledden pozostaje w Polsce praktycznie rzecz biorąc nieznany… Zasługuje zdecydowanie na więcej.
Fifi
Barrie Gledden, Extreme Machine
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.