
Nazywanie Czasu starego boga kryminałem jest pewnym nadużyciem. Formalnie powieść wpisuje się założenia gatunku, opowiada bowiem o detektywie i śledztwie, w praktyce stawia akcenty w zupełnie innych miejscach. Na plan pierwszy wysuwają się demony przeszłości i rozmaite tęsknoty.
Kettle odszedł już ze służby i cieszy się policyjną emeryturą. Mieszka w przybudówce na irlandzkim wybrzeżu i nie widuje się z innymi ludźmi, nie licząc może ekscentrycznego właściciela i młodej sąsiadki. Czas wolny – na którego brak nie może przecież narzekać – poświęca pielęgnacji ogródka i tak zwanej prozie życia. Często wspomina czasy minione, tęskniąc za żoną i dwójką dzieci. Pewnego dnia pojawia się u niego dwóch dawnych kolegów. Pragną rozwikłać pewną sprawę sprzed lat. Zostają na noc, zjadają królika po walijsku, który wcale nie jest królikiem, a potem znikają, zostawiając bohatera z własnymi myślami. Z dylematami, do których nie chciał powracać…
Akcja dzieje się w Irlandii, więc zupełnie nie dziwi, że w tle pojawiają się afery pedofilskie tamtejszego Kościoła, które w 1992 roku pchnęły Sinead O’Connor do podarcia zdjęcia papieża. Wtedy tego gestu nie rozumieliśmy, teraz dysponujemy o wiele większą wiedzą i wiemy już, czego dopuszczali się tam duchowni. W Czasie starego boga widzimy również to, co dzieje się z samym Kettle’em. A ma on problemy z prostatą i wzdęciami, a z powodów wyrzutów sumienia nie zawsze dobrze sypia. Przyglądamy się więc sprawie, ale też życiu bohatera i jego relacjom z bliskimi.
Pod wieloma względami jest to książka prosta, pozbawiona złożonej intrygi, choć okraszona pięknym językiem. Jednocześnie jest to pozycja głęboka, okazja do przyjrzenia się starszemu człowiekowi, który spogląda wstecz na swoje życie i związane z nim doświadczenia. To również rozliczenie ze skutkami traumy i rzecz o kruchości pamięci. Jej zawodności…
Joel
Czas starego boga
Tytuł oryginału: Old God’s Time
Autor: Sebastian Barry
Przekład: Aga Zano
Wydawnictwo ArtRage
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.