
Dziwnych gier nie brakuje i należy do nich również seria Coffee Talk. To propozycja dla osób, które mają dość szalonych zręcznościówek i hałaśliwych bijatyk, a na gry sportowe nie mogą już patrzeć. Brakuje im za to rozmów… w końcu na świecie szerzy się epidemia samotności.
W Coffee Talk: Tokyo gracz opuszcza Seattle i przenosi się do Japonii. Jako barista w jednej z lokalnych, całkiem klimatycznych kawiarni zajmuje się klientami, a do tego przysłuchuje ich rozmowom i również w nich uczestniczy. I choć wśród gości trafiają się elfy, freaki oraz rozmaite istoty z lokalnych legend, to ich rozmowy są bardzo zwyczajne. Nie ma tu opowieści o ratowaniu świata czy historii efektownych skoków na banki.
Klienci serwują historie, które podobno rzeczywiście można usłyszeć w kawiarni. Historie rodzinne, rozmaite życiowe dylematy, wspomnienia z życia zawodowego serwowane przez kogoś będącego już na emeryturze. I nie są to banalne historyjki o pracy w korporacji, a rodzaj podsumowania dorobku połączonego z pytaniem, czy warto było poświęcić się dla firmy. Również wątek asystentki Vin potrafi wzruszyć.
I to właśnie jest w Coffee Talk: Tokyo niezwykłe. Gra skupia się na ludziach i ich emocjach, a powodzenie kawiarni zależy w znacznym stopniu od tego, jak gracz będzie na owe historie reagował, czy nie palnie jakiejś głupoty i w ten sposób nie straci klienta. Pikselowa grafika cieszy oko, muzyka jest dość przyjemna, a zabawa wciąga. I to jest fajne właśnie.
Joel
Coffee Talk: Tokyo, PS5, XS, PC, Switch 2
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.