Żandarm i policjantki

To ostatni film Louisa de Funesa. Wkrótce po jego premierze słynny komik wyjechał w góry, gdzie zaraził się grypą. Choroba osłabiła go do tego stopnia, że znacznie ograniczył swoją działalność zawodową i towarzyską. Niespełna miesiąc później przeszedł trzeci zawał serca i lekarzom nie udało się go odratować.

W filmie Żandarm i policjantki, najsłabszym z całego cyklu, wciąż jest w niezłej formie, choć nie pomaga mu marny scenariusz i w sumie niewielka liczba udanych gagów. Oto gdzieś na szczytach władzy zapada decyzja, by do St Tropez skierować cztery policjantki będące dopiero u progu swojej kariery zawodowej. Żandarmi mają je odebrać z dworca, ugościć, a przy okazji wdrożyć do pracy. A przede wszystkim zadbać o ich bezpieczeństwo.

Policjantki okazują się młode, ponętne i w sumie zainteresowane znacznie starszymi od nich żandarmami, co wywołuje na komisariacie sporo chaosu i stanowi okazję do wielu żartów. Dziś powiedzielibyśmy – seksistowskich i rasistowskich. Wtedy zapewne aż takich reakcji nie wywołałyby, ale już wtedy uchodziły za marne. Żandarm i policjantki dopiero gdzieś w połowie nabiera tempa, kiedy pojawia się mocno naciągana i niedbale poprowadzona sensacyjna intryga. Co ciekawe, jeden z gagów, ten z pędzącą rozpadającym się samochodem zakonnicą, został po pewnych zmianach powtórzony w nakręconym trzy lata później filmie o agencie 007.

Praca na planie nie układała się. Mający już dwa zawały na koncie De Funes nie mógł się przemęczać, pracował zaledwie po kilka godzin dziennie, unikał nadmiernie ekspresyjnych scen, a na planie krążył za nim kardiolog, regularnie mierząc ciśnienie i tętno. Z kolei Jean Girault cierpiał na gruźlicę i regularnie opuszczał ekipę, by się podleczyć. Nie dotrwał do końca zdjęć, zmarł latem 1982 roku, a film dokończył za niego asystent.

Obraz o żandarmach miał powstać jeszcze jeden. Bohaterowie mieli przenieść się w czasie aż do epoki Napoleona. Wielka szkoda, że nie przenieśli się, chociaż z drugiej strony Żandarm i policjantki nie był przecież obrazem udanym. Krytycy słusznie zauważyli, że de Funes powtarza wciąż te same miny, znaczna część oryginalnej obsady została zastąpiona słabszymi zamiennikami, zaś gagi stoją na o wiele niższym poziomie niż dwie dekady wcześniej. Żandarm i policjantki w nieudany sposób wieńczy kultową serię i jednocześnie uświadamia, że nic nie jest wieczne. Nawet żandarmi…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz serię
– Kochasz de Funesa
– Bawią cię seksistowskie żarty

Odpuść sobie, jeśli:
– Już poprzednie odsłony serii uważasz za marne

Michał Zacharzewski

Żandarm i policjantki, Żandarm i żandarmetki, Le Gendarme et les gendarmettes, 1982, reż. Jean Girault, wyst. Louis de Funès, Michel Galabru, Maurice Risch, Guy Grosso, Michel Modo, Patrick Préjean, Catherine Serre, Elisabeth Etienne, Sophie Michaud, Claude Gensac, Jean Turlier, Micheline Bourday, Nicaise Jean-Louis, France Rumilly, Pierre Repp, Jacques François, Franck-Olivier Bonnet

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.