Nie lubię poniedziałku

To pocztówka z Warszawy sprzed 50 lat. Sentymentalna, a jednocześnie zabawna wycieczka po stolicy pełnej miejsc zapomnianych lub wciąż istniejących. Nie ma tu jednego bohatera ani dominującego wątku. Nie ma spójnej, rozbudowanej fabuły. Jest za to panorama miasta, obraz realiów i zwyczajów, a także kopalnia zawsze aktualnych anegdot.

Akcja Nie lubię poniedziałku toczy się w ciągu jednego dnia w Warszawie. O świcie znany aktor postanawia wrócić do domu. Ma świadomość, że jest wczorajszy, dlatego zostawia swojego triumpha pod Muzeum Narodowym i rusza wzdłuż torów tramwajowych. Napotkany milicjant za wszelką cenę chce go… wsadzić za kółko. W tym samym czasie do miasta przyjeżdża zaopatrzeniowiec z Sulęcic, szukający treblinek do kombajnu. Przypadkowo i zupełnie niechcący zadziera z taksówkarzem, który później będzie go ścigał po całej Warszawie, kurka wodna!

W pobliskim przedszkolu wybucha pandemia i tatuś-milicjant zabiera swojego synka na służbę. Dyrektor Maszynohurtu po drodze na lotnisko grzęźnie w windzie, z kolei na Okęciu grupa górali wita włoskiego przedsiębiorcę jak swojego krajana. Zaglądamy też na budowę, podglądamy napad na bank i mleczarzy przy pracy, a przede wszystkim podziwiamy ówczesne tramwaje i autobusy, stare samochody, nieistniejące już neony. Czuć tu klimat dawnej Warszawy, jej charakterystyczny rytm, odchodzącą w przeszłość gwarę, ale i komunistyczną nowomowę…

Autorzy Nie lubię poniedziałku nakręcili nie tylko film lekki i zabawny, wypchany gagami aż po same brzegi, ale również niezwykle pogodny, pozbawiony agresji czy prostactwa wielu współczesnych komedii. Zadbali o fantastyczne, folderowe zdjęcia, doskonałą muzykę, świetnych aktorów pojawiających się nawet w epizodach. No i doskonale tę opowieść zmontowali. Poszczególne wątki mieszają się i przenikają, ale tworzą zwartą, logiczną całość.

W tym kontekście nie dziwi sukces filmu i jego status „kultowego”. Nie lubię poniedziałku to obraz, którego nie sposób nie polubić.

Zobacz, jeśli:
– Jakimś cudem nie znasz
– Wiesz, że prawdziwy fachowiec nie zaczyna pracy w poniedziałek
– Rozumiesz takie pojęcia jak „obywatel dewizowy” czy „łachudra”

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz uczulenie na PRL
– Masz uczulenie na Warszawę
– Masz uczulenie na stare polskie komedie

Michał Zacharzewski

Nie lubię poniedziałku, 1971, reż. Tadeusz Chmielewski, wyst. Kazimierz Witkiewicz, Jerzy Turek, Halina Kowalska, Bohdan Łazuka, Zygmunt Apostoł, Bogusz Bilewski, Mieczysław Czechowicz, Andrzej Gawroński, Andrzej Herder, Joanna Kasperska, Juliusz Kalinowski, Teofila Koronkiewicz, Wacław Kowalski, Czesław Lasota, Andrzej Nardelli, Lech Ordon, Bengt Scotland, Kazimierz Rudzki, Henryk Łapiński, Mitchell Kowall, Marian Glinka, Leonard Andrzejewski, Agnieszka Fitkau-Perepeczko, Mieczysław Pawlikowski, Aleksander Gąssowski, Saturnin Butkiewicz, Tomasz Lengren, Jan Suzin, Jerzy Tkaczyk, Tadeusz Chmielewski, Krystyna Borowicz, Witold Skaruch, Zofia Czerwińska, Konrad Morawski, Stanisław Gawlik, Jerzy Karaszkiewicz

Ocena: 8,5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w
serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.