War Room. Siła modlitwy

Jeśli jesteś dobrym chrześcijaninem, to powinieneś się modlić. Zaufać Bogu i codziennie z nim rozmawiać. Uwierzyć w niego, w ludzi, w świat, nie irytować się niepotrzebnie. To właśnie próbuje nam powiedzieć film War Room. Siła modlitwy, rodzaj religijnego prania mózgu. Kompletnie niewiarygodnego, ale być może wierzącym to nie przeszkodzi.

Tony i Elizabeth mieszkają w luksusowej rezydencji, mają fajną córeczkę, wielki samochód i, wydawałoby się, szczęśliwe życie. To oczywiście pozory. Elizabeth przestała się już modlić i choć co niedziela pojawia się w kościele, to jednak trudno nazwać ją gorliwą chrześcijanką. On w pracy robi drobne przekręty i jest tak zadufany w sobie, że w domu bez przerwy wszczyna awantury. Z wielką przyjemnością ucieka na wyjazdy służbowe, gdzie wreszcie może czuć się wolny.

Pewnego dnia Elizabeth trafia do starszej kobiety chcącej sprzedać swój dom. Dowiaduje się od niej o sile modlitwy i zamiast uznać ją za nieszkodliwą wariatkę, wciela w życie jej zalecenia. Jeszcze tej samej nocy Tony, szykujący się na wyjeździe do zdradzenia małżonki, nagle się rozchorowuje i rezygnuje z podbojów sercowych. Wkrótce w ich życiu zajdą zmiany, które pozwolą im zbliżyć się do siebie i do Boga…

A wszystko to w pięknych, eleganckich wnętrzach, których u nas nie mają nawet TVN-owskie produkcje. Rozumiem intencje twórców, ich wiarę i chęć nakłonienia ludzi do modlitwy, ale uważam, że War Room. Siła modlitwy jest filmem kompletnie niewiarygodnym, pełnym jednowymiarowych, czarno-białych postaci i banalnych wyborów pomiędzy dobrem a złem. Życie bohaterów zmienia się tutaj jak za dotknięciem magicznej różdżki. Tony nagle dostrzega swoje błędy i z niejasnych powodów przechodzi przemianę. Pachnie to wszystko deux ex machina. I to takim dosłownym.

War Room. Siła modlitwy zniechęca do oceniania innych i jednocześnie innych ocenia. Pokazuje elegancki świat i jednocześnie z uporem maniaka serwuje dość obrzydliwe rozmowy o śmierdzących nogach. Próbuje ewangelizować widza, więc wyciąga go ze strefy komfortu, a jednocześnie wpycha do ciasnej garderoby, ponoć idealnego miejsca na modlitwę. Za dużo w tym wszystkim fałszu. Niedzielnej bajeczki dla grzecznych dzieci.

Zobacz, jeśli:
– Uważasz się za osobę głęboko wierzącą

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie wierzysz w siłę modlitwy
– Nie lubisz lukrowanej rzeczywistości

Michał Zacharzewski

War Room. Siła modlitwy, War Room, 2015, reż. Alex Kendrick, wyst. Karen Abercrombie, T.C. Stallings, Priscilla C. Shirer, Beth Moore, Ben Davies, Meg Crosbie, Ashley Bratcher

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.