Abby Sen

Nie wiem, czy poza Polską film Ile waży koń trojański? został dobrze zrozumiany. To mimo wszystko specyficzne kino, bazujące na nostalgii za PRL-em, tamtejszym stylem, muzyką, problemami. Bengalski Abby Sen próbuje uderzać w podobną nutę i też łączy komedię z dramatem. Tu jednak wątki dramatyczno-romantyczne wydają się nieco mocniej zarysowane. Humor często schodzi na drugi plan.

Tytułowy Abby Sen jest wciąż jeszcze młodym producentem filmowym, który nigdzie nie może zagrzać swojego miejsca. Jego kolejne programy spadają z ramówek, a on wciąż zmuszony jest szukać nowej pracy. I za każdym razem jego ukochana żona wpada w histerię, obracając dom w perzynę. Abby gotów jest stanąć na głowie, byle tylko ją uszczęśliwić. Dlatego kontaktuje się z pewnym naukowcem, który twierdzi, że opracował metodę podróżowania w czasie.

Tu właśnie rozpoczyna się stek nonsensów, na który po prostu należy przymknąć oko. Do podróżowania służą specjalne pigułki, które połyka się, a potem usypia, by obudzić w innej rzeczywistości. Po dwóch dniach należy połknąć kolejną pigułkę, żeby wrócić do „swoich” czasów. Spóźnienie się oznacza utknięcie na okrągły rok w innej rzeczywistości, co może mieć trudne do ustalenia konsekwencje. Dlaczego na okrągły rok? Nie mam pojęcia. Podobnie jak nie wiem, dlaczego nowoczesny sprzęt wysłany w przeszłość zamienia się w zabawki… za wyjątkiem komunikatora video, który umożliwia podróżnikowi rozmawianie z profesorem.

Dość powiedzieć, że Abby przenosi się do roku 1980. Chce podjąć pracę w Grand Channel, pierwszej prywatnej stacji telewizyjnej w Kalkucie, do której ponoć idealnie by pasował. Problem w tym, że spóźnia się na rozmowę o pracę o dobrych kilka miesięcy, a w dodatku wpada na swoją przyszłą teściową, która wcale nie jest zainteresowana teściem. A to może oznaczać, że jego żona nigdy się nie urodzi… I cała misja spali na panewce.

To zaledwie zarys tego, co czeka widzów, ponieważ akcja troszkę tu meandruje, co pewnie stanowi okazją do żartów. Tych dobrych nie ma jednak wiele bądź po prostu są w Polsce niezrozumiałe. Zwłaszcza że bohater sporo po Kalkucie z lat 80. spaceruje, podziwia widoki, reklamy, dawne samochody czy tramwaje. Nas, Polaków, to retro nie oczaruje. Film nie zachwyci też miłośników naukowego podejścia do podróży w czasie, jak i bollywoodzkich tańców. Jeśli komuś Abby Sen się spodoba, to miłośniczkom romantycznych opowieści z nutką fantastyki. Egzotycznych, nieźle zagranych, ale nie tak baśniowych, jakby mogły być.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino indyjskie
– Kochasz egzotyczne romkomy
– Znasz Kalkutę jak własną kieszeń

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na mocne science-fiction o podróżach w czasie

Michał Zacharzewski

Abby Sen, 2015, reż. Atanu Ghosh, wyst. Abir Chatterjee, Raima Sen, Paran Banerjee, Bratya Basu, Bhaswar Chatterjee, Chiranjit

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.