Wcześniej nic Jamesa Rollinsa nie czytałem. Ba, nie słyszałem o gościu. Okazuje się, że to niezwykle popularny pisarz, autor powieści przygodowych i sensacyjnych utrzymanych w duchu Clive Cusslera. Jego dzieła łączy szybkie tempo, dobrze zarysowane postacie i dynamiczna, choć momentami bardzo nieprawdopodobna akcja. No i są grube. Z reguły mają blisko pięćset stron.
W osamotnionej wiosce położonej w głębi Amazonii pojawia się wycieńczony członek ekipy naukowej, która zaginęła w puszczy cztery lata wcześniej. Mężczyzna szybko umiera, a jego ciało zostaje przewiezione do Stanów Zjednoczonych. Tam okazuje się, że chorował na kilkanaście odmian bardzo agresywnego raka. I miał rękę, którą przed laty stracił. Jakimś cudem mu odrosła…
Niemal momentalnie na miejsce rusza kolejna wyprawa. Towarzyszący oddziałowi komandosów naukowcy mają ustalić, jak doszło do tego cudu, a przy okazji spróbować odnaleźć pozostałych członków zaginionej ekipy. Szybko zaczynają działać pod presją czasu, gdyż okazuje się, że wraz ze zmarłym do Stanów Zjednoczonych trafił tajemniczy wirus, który atakuje małe dzieci i ma olbrzymią śmiertelność.
Czego w tej Amazonii nie ma! Czytelników czekają czterdziestometrowe kajmany i piranie biegające na nóżkach, niebezpieczne plemiona i podążający tropem wyprawy zdrajcy. Także bomby zamieniające olbrzymie połacie dżungli w piekło, półnagą Indiankę uwielbiającą wygotowywać swoim ofiarom czaszki, wreszcie oswojonego, dwuletniego jaguara. Wszystko to uzasadnione fabułą i sprawnie połączone w historię, którą kartkuje się naprawdę szybko. Czytadło level pro.
Joel
Amazonia
Autor: James Rollins
Tytuł oryginału: Amazonia
Wydawca: Albatros
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.