Początek

Dziś nie chce się w to wierzyć, ale tak przecież było. Wszyscy widzieliśmy, jak świat zachłystuje się powieścią Kod Leonarda da Vinci, jak ludzie na poważnie zaczynają dywagować o zawartych w książce tezach, jaka atmosfera skandalu unosi się w powietrzu. Dziś wiadomo już, że to wszystko była blaga. Przemyślany pomysł, zręczny marketing, parę naciąganych teorii. Dan Brown wciąż jednak z tego żyje i nadal jest autorem poczytnym. Nawet bardzo poczytnym.

Początek to piąty tom historii zapoczątkowanej Aniołami i demonami i kontynuowanej nie tylko w Kodzie, ale chociażby w Inferno. Tym razem Robert Langdon – światowej sławy specjalista od kodów i symboli, profesor ikonografii Harvardu – odwiedza Barcelonę. Przyjeżdża tam na zaproszenie swojego dawnego studenta, a obecnie miliarder w typie Elona Muska. Gość zamierza bowiem ujawnić swoje najnowsze odkrycie, które jego zdaniem położy kres wszelkim religiom. Po prostu udowodni, że to (nie)groźne bajeczki.

Oczywiście tak łatwo być nie może, trzeba o czymś napisać te kilkaset stron. Mężczyzna zostaje zamordowany podczas prezentacji i tajemnicę swojego odkrycia zabiera do grobu. Chociaż jest jeszcze kopia filmu, który miał trafić do sieci i szczegółowo omówić sprawę. Niestety, została ukryta gdzieś na serwerze, do którego hasło pozostaje mocno związane z literaturą i sztuką. Ścigany przez policję Langdon rusza, by je odnaleźć. Towarzyszy mu narzeczona następcy tronu oraz zaawansowana sztuczna inteligencja zaprogramowana przez nieżyjącego miliardera (to akurat dość interesujący wątek, ale nie zdradzę, jaką postać ona przybiera).

Kto czytał powieści Dana Browna, doskonale wie, czego się spodziewać. Książki przegadanej, ale napisanej lekko, naprawdę wciągającej. Jej akcja znów dzieje się w ciągu kilkudziesięciu godzin, a mimo to obfituje w wydarzenia, w tym rozmowy o historii, kulturze i sztuce. Langdon – czy raczej Brown – uwielbia bowiem udzielać wykładów podczas zwykłych rozmów i wygłaszać kilkustronicowe opowieści o rzeczach, które często nie mają później znaczenia. Oczywiście całe to „odkrycie” okazuje się niezbyt sensacyjne, choć niewątpliwie ciekawe, i z całą pewnością nie doprowadziłoby do upadku jakiejkolwiek religii.

Tak czy siak – czyta się lekko. Początek to dobre czytadło, lecz pomimo prób autora pozbawione otoczki skandalu. Trafi zatem wyłącznie do ludzi, którzy Browna znają. Podejrzewam, że oni nie będą zawiedzeni. Dostają w końcu powtórkę z rozrywki.

Joel

Początek, Dan Brown

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.