Uczta Babette

Już od pierwszych scen czuć, że to film wyjątkowy. Narrator w Uczcie Babette cofa się w głęboką przeszłość i opowiada o młodości dwóch sióstr, córek protestanckiego pastora, wychowujących się w początkach XIX wieku gdzieś na zachodnim wybrzeżu Jutlandii. Skromna wioska, w której żyją, wydaje się mało atrakcyjna dla takich panien, a jednak obie postanawiają w niej zostać. Martine odrzuca zaloty uroczego szwedzkiego kawalerzysty z charakterystycznym wąsem, a Philippa sławnego barytonu robiącego karierę w paryskiej operze.

Mijają lata, pastor umiera, siostry coraz bardziej wtapiają się w okolice. Wydają się odporne na wszelkie zmiany, nie licząc może zmarszczek. Cenią jednak sobie swoją monotonię życia i prostotę dnia codziennego. Pewnego dnia jednak – ze cztery dekady później – do ich drzwi puka młoda kobieta imieniem Babette. Całe życie spędziła w Paryżu, jednak podczas osławionej Komuny Paryskiej straciła całą swoją rodzinę i musiała uciekać z miasta. Na Jutlandii szuka schronienia i jest gotowa pracować dla sióstr w zamian za dach nad głową. Te niechętnie się na to zgadzają.

Gdzie ta uczta? Ano będzie, wszak pojawienie się damy rodem z kulinarnej stolicy Europy w biednej, wręcz ascetycznej społeczności musi doprowadzić do konfrontacji. I do tej konfrontacji – w absolutnie łagodnej formie – prowadzi. Duńska Uczta Babette to nie tylko smakowity przewodnik po ówczesnej kuchni i obraz życia na duńskiej prowincji, ale również film o rywalizacji dwóch duchowych stylów życia: skromnego zaprzeczania zmysłowości przez purytan i protestanckiej radości z darów Bożych.

Choć czy rzeczywiście? W tym filmie to Babette oddaje najwięcej. Najpierw traci wszystko w czasie nieudanej rewolucji, później – z wdzięczności za wieloletnią opiekę – organizuje wykwintną ucztę. Udowadnia wówczas, iż jest prawdziwą artystką duszącą się w prostej społeczności, ale akceptującą to duszenie się. Ktoś dostrzeże tu pochwałę poświęcenia, inny wręcz przeciwnie, próbę postawienia sztuki na pomniku. Mam wrażenie, że obie teorie są prawdziwe. Bo Uczta Babette to przede wszystkim film o tym, by cieszyć się życiem. W każdej formie, jaką ono przybiera.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino kulinarne
– Cenisz filozoficzne rozważania po filmie

Odpuść sobie, jeśli:
– Szare, surowe życie odstrasza cię nawet na ekranie
– Robisz się głodny, a w lodówce tylko kefir, kiełbasa i ogórki

Michał Zacharzewski

Uczta Babette, Babettes gaestebud, 1987, reż. Gabriel Axel, wyst. Stephane Audran, Bodil Kjer, Birgitte Federspiel, Jean-Philippe Lafont, Jarl Kulle

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.