Lud. Z grenlandzkiej wyspy

Od dziewięciu lat Ilona Wiśniewska podróżuje po krajach zimnych i przygląda się życiu mieszkańców. Efektem jej wypraw są znakomite reportaże publikowane przez Wydawnictwo Czarne – Białe. Zimna wyspa Spitsbergen, Hen. Na północy Norwegii, a od niedawna również Lud. Z grenlandzkiej wyspy. Autorka spędziła na Grenlandii kilka miesięcy. Pracowała w domu dziecka w Uummannaq, a przy okazji poznawała mieszkających tam ludzi. Bo to o ludzi chodzi w nieco przewrotnym tytule.

Wiśniewska rozkręca się z tomu na tom. Jej pierwsza książka była nieco sztywna, starannie zaplanowana i przemyślana, składała się z historii miejsc i ludzi. Trzecia jest też opowieścią o samej autorce, w dodatku opowieścią niepozbawioną humoru oraz formalnych czy też językowych eksperymentów. Przyglądamy się kolejnym mieszkańcom wyspy, młodym i starym, ich marzeniom, lękom, problemom. Jest wśród nich znakomity kucharz, członkowie zespołu rockowego, rybak czy myśliwy polujący na niedźwiedzie. Inuici, nie Eskimosi. Eskimos jest bowiem słowem obraźliwym.

Grenlandia ma swoje problemy, plagę samobójstw i alkoholizmu, a także niezwykłą swobodę w kwestiach seksualnych (w tym wykorzystywanie dzieci przez rodziców). Mnie najbardziej zaskoczyła mroczna przeszłość związana z Danią, przypominająca nieco norweski wątek Hen. Duńczycy przez pewien czas – i to nie w XIX wieku, a po drugiej wojnie światowej – starali się wynaradawiać mieszkańców Grenlandii. Wielu matkom odebrali dzieci, odcięli od przeszłości, a potem de facto porzucili. Dziś te dzieci – już jako dorośli – nie potrafią się odnaleźć. W Danii czują się gorsze i za takie są uważane, a na macierzystej wyspie brakuje im chociażby znajomości języka, który zdążyli zapomnieć.

W Uummannaq mieszkają różni ludzie, jednak tworzą jedną spójną społeczność. Społeczność, która trzyma się razem, zgodnie pogardza psami, a także próbuje utrzymać się ze skromnej grenlandzkiej gospodarki. Wiśniewska w Lud. Z grenlandzkiej wyspy tak to opisuje, że nawet ja – zadeklarowany przeciwnik miejsc zimnych, które uważam za nudne – nabrałem wielkiej ochoty, by kiedyś odwiedzić tę wyspę. Wyspę, która budzi się do niepodległości, w której wciąż żyją młodzi ludzie, która była świadkiem wielu tragedii… Warto o nich przeczytać!

Joel

Lud. Z grenlandzkiej wyspy, Ilona Wiśniewska, Wydawnictwo Czarne

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.