Kierunek Berlin

Druga wojna światowa była życiowym doświadczeniem co najmniej kilku pokoleń Polaków. Nic dziwnego, że tuż po niej – i przez kolejne ćwierć wieku – chętnie kręcono o niej filmy i seriale. Przyglądano się wojennym i powojennym losom anonimowych żołnierzy, śledzono losy dowódców, kreowano nowych, fikcyjnych bohaterów. To zainteresowanie skończyło się dopiero w latach siedemdziesiątych, ale zanim do tego doszło, powstała dylogia Jerzego Passendorfera. Otwiera ją właśnie Kierunek Berlin.

Akcja filmu toczy się wiosną 1945 roku i opowiada o działaniach I Armii Wojska Polskiego. Wojna powoli zbliża się do końca i nikt nie ma już wątpliwości, że wkrótce padnie i Berlin. Do armii dołączają wszyscy, którzy chcą wolnej ojczyzny. Starzy i młodzi żołnierze, powstańcy ze zniszczonej Warszawy, inteligenci wyzwoleni z obozów pracy, robotnicy fabryk zniszczonych przez uciekających Niemców, chłopi ze spacyfikowanych wiosek, wreszcie przesiedleńcy zza Buga. Celem ich marszu jest stolica znienawidzonych Niemiec. A wcześniej Odra, którą trzeba przecież sforsować.

Nie da się ukryć, że Kierunek Berlin zrealizowano z rzadko spotykanym rozmachem. Zdjęcia kręcono na poligonie w Drawsku. Wzięło w nich udział, prócz blisko stu aktorów, około dwóch tysięcy statystów, czterdzieści czołgów, dwadzieścia amfibii, sześćdziesiąt łodzi desantowych, masa samochodów i  motocykli z epoki, dziesiątki dział. Wykorzystano sześć ton ładunków wybuchowych. Na lotnisku w Aleksandrowie Łódzkim postawiono nawet makietę Bramy Brandenburskiej! I ten rozmach – niestety, w czerni i bieli – widać również i na ekranie. Jest go aż za dużo!

Działania wojenne spychają w tło samą opowieść. W przypadku filmu Kierunek Berlin trudno nawet mówić o opowieści czy jakiejkolwiek fabule. Dominuje wymiana ognia, huk strzelających dział, pędzących czołgów, terkoczących karabinów. Znawców militariów rozbawi pewnie widok tektury, która poprawiała wygląd „niemieckich” jednostek. Gdzieś w tle czuć też propagandowe, lewicowe zacięcie Passendorfera. I dlatego obrazu nie ogląda się dziś zbyt dobrze. Szkoda tym większa, że współcześni twórcy nie nauczyli się jeszcze opowiadać o polskiej historii…

Zobacz, jeśli:
– Interesujesz się historią
– Lubisz stare polskie kino wojenne

Odpuść sobie, jeśli:
– Jesteś uczulony na propagandę PRL
– Oraz na tekturę

Michał Zacharzewski

Kierunek Berlin, 1968, reż. Jerzy Passendorfer, wyst. Wojciech Siemion, Stanisław Milski, Krzysztof Chamiec, Wojciech Pilarski, Jerzy Jogałła, Marian Łącz

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.