Zamaskowany

Podobno westerny umierają. Kręci się ich niewiele, a jeszcze rzadziej urządza się im premiery kinowe. Nikogo już ponoć nie obchodzą kowboje, Indianie i pierwsze linie kolejowe. Jest jednak gatunek, który jest w gorszej kondycji. To kino płaszcza i szpady, popularne zwłaszcza w okresie powojennym, dziś niemal całkowicie wyrugowane z kajetów hollywoodzkich producentów. Dlatego ucieszyłem się, że zobaczę Zamaskowanego. Liczyłem na udaną reaktywację. Zawiodłem się.

Will Reynolds (Andrew Cheney) pracuje jako najemnik dla Kompanii Wschodnioindyjskiej. Dogląda brudnych interesów, prowadzi ryzykowne operacje na granicy prawa, a kiedy trzeba, również kradnie i zabija. W końcu postanawia przejść na zasłużoną emeryturę, założyć rodzinę i wreszcie odpocząć. Jego przełożony Kemp (John Rhys-Davies) nie jest z tego powodu zadowolony i wysyła za nim mordercę. Ciężko rannemu Reynoldsowi udaje się przeżyć. Dochodzi do siebie na prowincji, gdzie poznaje piękną Charlotte (Kara Killmer). Wie, że na jej uczucie musi najpierw zasłużyć. Odpokutować za swoje grzechy…

To odpokutowanie za grzechy nie pojawia się tu przypadkowo. Zamaskowany to kolejny film chrześcijański. Bohater przechodzi bowiem przemianę. Zaczyna wierzyć, że Bóg dał mu szansę na nowe życie, i od tej pory kieruje się jego słowem. No, powiedzmy, że się kieruje, bo ze swoimi wrogami walczy w sposób brutalny. Nieraz jednak – w rozmowach z bliskimi – odwołuje się do wyższej instancji. Wypada to sztucznie.

Obraz jest zresztą nierówny. Obok nieźle zrealizowanych scen akcji, pojedynków na szpady czy konnych galopad, pojawiają się sekwencje przeciętnie zrealizowane, potwierdzające jedynie stosunkowo niewielki budżet filmu. Do tego dochodzą słabe dialogi źle brzmiące w ustach niezbyt dobrych aktorów, naciągany wątek bomb czasowych zasilanych prowizorycznymi bateriami, wreszcie spora dawka nudy. To miało być kino przygodowe, dynamiczne i efektowne. Takie jest tylko czasami. Częściej nuży bądź irytuje religijną agitacją. Szkoda.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz kino płaszcza i szpady
– Lubisz konie i przyjemne dla oka premiery
– Masz ochotę na niezobowiązujący romans (na ekranie)

Odpuść sobie, jeśli:
– Razi cię kino religijne
– Preferujesz spójną fabułę bez scenariuszowych głupotek

Michał Zacharzewski

Zamaskowany, Beyond the Mask, 2015, reż. Chad Burns, wyst. Andrew Cheney, Kara Killmer, John Rhys-Davies, Ade M’Cormack, Samrat Chakrabarti

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.