Bal

To niewątpliwie jeden z najbardziej oryginalnych dramatów lat osiemdziesiątych. Nakręcony w 1983 roku Bal Ettory Scoli to na pierwszy rzut oka film wyłącznie o tańcu. Dialogów tu po prostu nie ma. Nie są potrzebne. Każda scena to ruch, wirowanie, skomplikowane układy w wykonaniu znakomitych tancerzy. Jednak twórcy próbują w ten sposób opowiedzieć kawał historii XX wieku. Przywołać atmosferę miejsc, które odeszły już do przeszłości, myśli i zwyczajów.

Wszystko zaczyna się typowego, zimowego popołudnia 1983 roku gdzieś we Francji. Stary kelner przygotowuje się do otworzenia sali tanecznej. Nie byle jakiej sali, bo z olbrzymim parkietem. Wkrótce pojawiają się pierwsi goście. Panie dbają o to, by już na wejściu zrobić wrażenie na zebranych. Później oczywiście tłoczą się przed lustrami. Poprawiają stroje, korygują makijaż. Panowie przyglądają się im i szykują do tańca. Wkrótce kelner włączy gramofon i popłynie pierwszy przebój. A widzowie przeniosą się do lat trzydziestych ubiegłego wieku i rozpoczną taneczny marsz przez kolejne okresy. Porzucą czasy Frontu Ludowego, by przyjrzeć się wojnie oraz okresowi po wyzwoleniu, włącznie z planem Marshalla i wojną w Algierii – aż do 1968 roku, kiedy to nie tylko we Francji doszło do licznych studenckich wystąpień.

Bal opowiada o historii Francji za pomocą muzyki i tańca. I robi to w sposób naprawdę interesujący – to jeden z tych obrazów, od których trudno jest się oderwać. Świetne układy choreograficzne, maniery tańczących, drobne detale, którym poświęcają mnóstwo uwagi, sporo mówią o danej epoce. Pokazują, co wtedy było modne i w dobrym tonie. Jednocześnie Bal to film mocno stylizowany. Pozy, które przyjmują tancerze, bywają przesadzone, a ich stroje wydają się wzięte prosto z żurnala. Ta sztuczność kompletnie jednak nie przeszkadza. W końcu cały koncept – taniec zamiast dialogów – jest mocno teatralny.

Film na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Spodoba się osobom kochającym taniec i muzykę, lubującym się w rozszyfrowywaniu symboli czy połączeń pomiędzy poszczególnymi postaciami. Podejrzewam jednak, że wielu go odrzuci. No bo powiedzmy sobie szczerze – Bal to obraz bez fabuły, bez dialogów, bez dynamicznej akcji czy bohaterów. Rzecz naprawdę niszowa i oryginalna.

Wojciech Kąkol

Bal, Le bal, reż. Ettore Scola, wyst. Regis Bouquet, Jean-Francois Perrier, Christophe Allwright

Ocena: 9/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s