Spongebob: Na suchym lądzie

Spongebob Kanciastoporty narodził się w głowie biologa morskiego i animatora Stephena Hillenburga. Jego pomysłem zainteresowała się stacja Nickelodeon, która dwadzieścia lat temu podjęła decyzję o nakręceniu serialu opowiadającego o życiu w podmorskim miasteczku. Absurdalny humor, grupa bardzo nietypowych bohaterów oraz charakterystyczna kreska zagwarantowały mu sukces. Na rozwijany przez lata cykl spadł deszcz nagród, a nakręcony w 2004 roku film kinowy odniósł spory sukces. I choć trudno w to uwierzyć, młodszy o dekadę Spongebob: Na suchym lądzie sprzedał się w USA dwukrotnie lepiej!

Akcja toczy się w miejscowości Bikini Dolne, gdzie w lokalnym zakładzie gastronomicznym znakomite kraboburgery smaży tytułowy bohater. Cała okolica się u niego stołuje i jedynie właściciel konkurencyjnej placówki, niejaki Plankton, jest z tego niezadowolony. Pewnego dnia podejmuje kolejną próbę zdobycia tajnego przepisy na ów przysmak. Dzięki gigantycznemu robotowi, czołgowi oraz kilku innym gadżetom (oraz sprytnemu fortelowi) przedostaje się do sejfu. W chwili, gdy kładzie łapę na cennym dokumencie, ten… po prostu znika.

Film Spongebob: Na suchym lądzie łączy elementy animacji i kina aktorskiego. Na ekranie pojawia się bowiem niezbyt ogarnięty pirat (w tej roli Antonio Banderas wyraźnie stylizowany na Jacka Sparrowa), a bohaterowie w poszukiwaniu zaginionego przepisu trafią na nadmorską plażę. Jednak nie dziewczyny w bikini są tu najważniejsze, a szalony humor, który towarzyszy projekcji. Olbrzymia ilość abstrakcyjnych dowcipów, gierek słownych i całkiem zabawnych żartów z pewnością przypadnie do gustu starszym widzom. Młodsi wiele z tego nie zrozumieją, ale przygody Kanciastoportego i tak będą oglądać z zainteresowaniem.

Dwie rzeczy warto jednak wyjaśnić. Polski trailer jest mylący i opowiada nieco inną historię niż ta filmowa – najwyraźniej tłumaczyła go osoba, która nie widziała ani jednego odcinka serialu. Spory błąd. Po drugie – mimo niezłego tempa oraz fajnego humoru film ma niezbyt dobrze poprowadzoną fabułę, a wspominany pirat mocno chwilami denerwuje. Także i kreska części podwodnej nie porywa. Zbyt mocno przypomina tą serialową, brakuje jej rozmachu, którego oczekiwałoby się po kinowej produkcji. Kto jest w stanie przymknąć na to oko i lubi abstrakcyjne dowcipy, w świecie Spongebob: Na suchym lądzie poczuje się jak u siebie w domu!

Wojciech Kąkol

Spongebob: Na suchym lądzie, The SpongeBob Movie: Sponge Out of Water, reż. Paul Tibbitt, wyst. Antonio Banderas

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s