Pojedynek na pustyni

Prawdziwą gwiazdą Pojedynku na szosie jest Mercedes-Benz G63 AMG 6×6. To sześciokołowy samochód terenowy, może niezbyt efektowny, ale chwalony przez fachowców. Na plan przyjechał prosto z Niemiec wraz z człowiekiem, który miał o niego dbać tak od strony technicznej, jak i promocyjnej. W rezultacie o wozie tym mówiło się w USA więcej niż o Michaelu Douglasie, bez wątpienia najbardziej znanym nazwisku związanym z tą produkcją. Nie jestem pewien, czy zasłużenie. Samochód jak samochód. No ale z drugiej strony film jak film.

Ben (Jeremy Irvine) mimo młodego wieku jest doskonałym przewodnikiem i tropicielem. Wozi turystów na pustynię Mojave,  towarzyszy również myśliwym polującym na grubszego zwierza. Zarabia niezbyt dobrze i ze względu na brak kasy musi zrezygnować ze studiów. To jest powodem jego rozstania z dziewczyną (Hanna Mangan Lawrence). Ona wyjeżdża szukać swojego szczęścia na uniwersytecie. On wciąż ją kocha, ale nie wierzy, że związek na odległość przetrwa. Na razie jednak musi zająć się bogatym biznesmenem Madekiem (Michael Douglas), który chce mieć w swoim saloniku myśliwskim łeb własnoręcznie upolowanego muflona.

Panowie od początku się nie dogadują. Ben jest sztywniakiem, trochę służbistą, Madec zaś pewnym siebie żartownisiem, który na wszystkich patrzy z góry. Spędzona pod gołym niebem noc pozwala im skruszyć lody, jednak następnego dnia myśliwy oddaje strzał pod słońce i… zabija miejscowego włóczęgę. Chce to ukryć. Jest gotowy opłacić Benowi studia, byle ten zapomniał o całej sprawie. Jednak chłopak nie odpuszcza i wówczas dla Madeka staje się jasne, że junior musi zginąć. Najlepiej na słońcu, z przyczyn naturalnych.

Pojedynek na pustyni to rozgrywający się w pustynnych plenerach dość przewidywalny thriller. Reklamowano go jako męski pojedynek między młodością a dojrzałością, jednak zdecydowanie na wyrost. Madec ma swojego terenowego Mercedesa oraz snajperkę. Jest doświadczonym myśliwym. Ben nie ma nic, traci nawet koszulkę i skarpetki. Zna jednak teren i jest przebiegły. Nieustępliwy. Przez blisko półtorej godziny tylko oni widoczni będą na ekranie. Oni i surowe plenery pustyni, dobrze sfilmowane i z pewnością rozgrzane.

Film ma swój klimat i potrafi wciągnąć. Ogląda się go z zainteresowaniem. Szkoda jedynie, że historia jest do bólu klasyczna. Zły biznesmen, dobry młody chłopak, myśliwy kontra zwierzyna. Z podobnych rozwiązań korzystali ostatnio twórcy Carnage Park, a wcześniej choćby Gry o przeżycie z Rutgerem Hauerem. Bawet przez moment Pojedynek na pustyni nie próbuje być oryginalny. Nie próbuje być również wiarygodny. Madec mógłby przecież znaleźć milion sposobów na inne zakończenie rozgrywki. W efekcie widz co jakiś czas łapie się za głowę i woła „bez sensu”. A kiedy to robi, to trudno mówić o dobrej zabawie.

Wojciech Kąkol

Pojedynek na pustyni, Beyond the Reach, reż. Jean-Baptiste Léonetti, wyst. Michael Douglas, Jeremy Irvine, Ronny Cox, Hanna Mangan Lawrence

Ocena: 4,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Pojedynek na pustyni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s