Cześć, mam na imię Doris

zdalaMiłość jest dla młodych, mówiło się kiedyś. Dziś w modzie są związki ludzi starych, często pokazywane bardzo dosłownie, a także spore różnice wieku. Magazyny wmawiają czytelnikom, że na uczucia zawsze jest dobry czas i że w życiu wszystko jest możliwe. Cześć, mam na imię Doris brutalnie rozprawia się z tą naiwną tezą.

Doris jest samotną kobietą po sześćdziesiątce. Przez wiele lat opiekowała się ciężko chorą matką, która niedawno zmarła. Teraz wreszcie ma czas dla siebie. Powoli porządkuje swoje sprawy, stopniowo odżywa i próbuje nadrobić stracony czas. Dlatego kiedy w windzie w pracy poznaje znacznie młodszego mężczyznę, błyskawicznie się w nim zakochuje. I pewnie na tym by się skończyło – Doris jest bowiem dość nieśmiała – gdyby nie taśmy motywacyjne, których często słucha. To właśnie one podpowiadają jej, że trzeba uwierzyć w siebie. Przecież wszystko jest możliwe i wystarczy ruszyć zadek, a osiągnie się to, o czym się marzy…

Starsza kobieta robiąca wszystko, by zdobyć młodszego od siebie mężczyznę, to idealny temat zarówno na komedię, jak i dramat. Michael Showalter zdecydował się na złoty środek i połączył oba te gatunki. Jednym Cześć, mam na imię Doris wyda się więc zabawną komedią o starszej pani, która robi z siebie pośmiewisko. Dość nieporadnie próbuje przypodobać się ukochanemu i wszelkie jego gesty sympatii interpretuje w jednoznaczny sposób. Innym film wyda się niebanalnym dramatem, obrazem o straconym czasie i konsekwencjach decyzji życiowych. I o tym, że miłość przewraca niektórym w głowach.

Bardzo dobra rola nieco zapomnianej dziś Sally Field oraz subtelny humor składają się na udany obraz naszej rzeczywistości. Rzeczywistości, w której ludziom dużo się obiecuje, a niewiele daje. To zupełnie inny obraz niż ten z Praktykanta, który jeszcze niedawno gościł w naszych kinach. Na szczęście wnioski płynące z Cześć, mam na imię Doris wcale nie są ponure. Po sześćdziesiątce też jest życie. Trzeba tylko mocno stąpać po ziemi. Ech…

Wojciech Kąkol

Cześć, mam na imię Doris, Hello, My Name Is Doris, reż. Michael Showalter, wyst. Sally Field, Max Greenfield, Natasha Lyonne

Ocena: 7/10

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s