Wszystko, co kocham

zdalaFilm Jacka Borcucha wchodził na polskie ekrany opromieniony sławą festiwalu w Sundance. Recenzje zebrał tam niezłe, a grającego główną rolę Mateusza Kościukiewicza obwołano nowym Heathem Ledgerem. Czy zasłużenie?

Cóż, aktorzy rzeczywiście dają z siebie wszystko. Kościukiewicz, Gierszał czy Chyra pasują do kreowanych postaci i dodają wiarygodności dość banalnej opowieści o młodzieżowym buncie i pierwszej miłości. Główni bohaterowie, członkowie zespołu WCK (od Wszystko, co kocham – co to za nazwa dla punków?), marzą przede wszystkim o wolności. Chcą grać i bawić się, pić wino na plaży i palić amerykańskie papierosy. Póki co jednak muszą zadowolić się młodzieżowym festiwalem, na który ich zaproszono, oraz koncertem w szkole.

Śledzimy losy Janka, wokalisty WCK, syna wojskowego. Obserwujemy jego pierwsze nieśmiałe randki z uroczą Basią (Olga Frycz), córką opozycjonisty, a także gorący romans z znacznie od niego starszą żoną oficera (Anna Radwan). Gdzieś w tle wybucha stan wojenny i generał Jaruzelski przemawia w telewizji, a na ulicach pojawiają się czołgi. Życie bohaterów się komplikuje, pogłębia się podział na komuchów i tych z opozycji. Nie jest jednak tak źle – stan wojenny ludzi młodych przecież nie dotyczył.

Są w tym filmie sceny dobre, jak chociażby wyprawa Janka i jego ojca do umierającej babci albo spacer chłopców po jednostce (oni, wolni, niosą instrumenty, w tle maszerują żołnierze z karabinami). Sporo też scen ckliwych, wspomnień z młodości reżysera, może nieco banalnych, a na swój sposób uroczych. Randka na filmie z Bruce Lee czy sala prób w wagonie stojącym na bocznicy to patenty, które przypadną do gustu wszystkim dzisiejszym czterdziestolatkom.

Jednak nie brakuje też w Wszystko, co kocham banałów i utraconych szans. Reżyser nie „pociągnął” rozterek moralnych ojca, zmuszonego do wyboru między służbą a rodziną, nie pogłębił związku Janka i jego dziewczyny, a komunistów odmalował dość jednoznacznie, w ciemnych, służalczych barwach. Nie przyglądał się stosunkom panującym w zespole, a o wolności mówił w dość banalny sposób.

W sumie też nie doprowadził opowieści do żadnego istotnego momentu. Obejrzeliśmy jedynie fragment życia kilku młodych ludzi, fragment niedopowiedziany, bez wyraźnego zakończenia. Co się dalej stało z Jankiem? Dorósł, założył rodzinę? Skończył w więzieniu? Został gwiazdą rocka? Walczył o miłość czy o wolność? Poniósł konsekwencje swoich decyzji? Tego możemy się jedynie domyśleć – najwyraźniej dla reżysera nie miało to znaczenia. I chyba dlatego film należy więc potraktować jako efektowną, trochę idylliczną, a chwilami nudnawą pocztówkę z dawnych lat, pokazującą młodość pokolenia lat sześćdziesiątych.

Rzecz na pewno do obejrzenia, ale czy do zachwycania się?

Michał Zacharzewski

Wszystko, co kocham, 2009, reż. Jacek Borcuch, wyst. Mateusz Kościukiewicz, Olga Frycz, Jakub Gierszał, Andrzej Chyra, Anna Radwan

Ocena: 6/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s