Queensrÿche – Empire

Queensrÿche to amerykański zespół z bardzo długą brodą. Jego początki sięgają końcówki lat 70., zespołów takich jak Joker czy Cross+Fire, w których występowali jego muzycy, wówczas zwykli nastolatkowie. Grali covery Judas Priest i Iron Maiden, a jako The Mob nagrali nawet demówkę, Znalazł się na niej utwór Queen of the Reich, który ostatecznie dał nazwę kapeli. Czemu zatem Queensrÿche? By uniknąć skojarzeń z nazizmem.

Empire narodziło się w 1990 roku i było czwartą płytą zespołu. Ukazało się zaraz po Operation: Mindcrime, albumie niezwykle udanym i cenionym przez społeczność lubiącą ostrzejsze granie. Tym razem zespół nieco złagodniał, dopracował melodie, postawił na rozgłośnie radiowe. I po raz kolejny osiągnął sukces. Kasetę z tą płytą miałem jeszcze w latach 90. i bardzo ją lubiłem. Wtedy wydawała się ostra. Dziś brzmi łagodnie, chwilami pop-rockowo.

Zaczyna się od chórku, który wprowadza do przyjemnego, przebojowego Best I Can, uważanego do dziś za jeden z największych przebojów z płyty. Podobnym mianem cieszą się Jet City Woman – opowieść o tęsknocie za ukochaną – oraz ballada Silent Lucidity. To właśnie ten utwór odniósł największy sukces i do dziś uchodzi za perełkę w dorobku zespołu. Ballad na krążku jest więcej, dość wspomnieć Another Rainy Night (Without You) i Dellę Brown. Pazura czuć z kolei w Empire i One and Only.

Queensrÿche albumem Empire osiągnęło swój peak. Kolejne nie sprzedawały się już tak dobrze, zresztą nadszedł grunge, a po nim uznanie zyskały inne gatunki muzyczne. Rock czy heavy metal nigdy już nie odzyskały swojej dawnej popularności. Imperium upadło, ale zespół gra dalej. Wciąż krąży po świecie i przyciąga fanów. Wciąż gra przeboje z tej właśnie płyty.

Joel

Queensrÿche, Empire

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.