
Aaron Lee Tasjan to amerykański wokalista i gitarzysta urodzony w 1986 roku. Jeden z tych, którzy dzięki delikatnemu głosowi i wrodzonej wrażliwości idealnie sprawdzają się w świecie indie folku. Gość miał o tyle łatwo, że jego rodzice muzykowali i zaszczepili tę pasję synowi. Jako jedenastolatek grał już sprawnie na gitarze kawałki Oasis!
Album Tasjan! Tasjan! Tasjan! nie jest jego debiutem. Powstał w 2021 roku i przynosi jedenaście przyjemnych, niebanalnych kompozycji, które podobać mogą się zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej. Ta druga jest prostsza: to przyjemny, melodyjny pop, rozpisany na niezbyt wiele instrumentów i okraszony wysokim, łagodnym głosem wokalisty. Tak jest chociażby w Sunday Woman, lekko psychodelicznej piosence o różnych rodzajach kobiet. Również Computer of Love buja w podobnym tempie; tu jednak więcej jest słońca, a także przebojowości typowej dla lat 50.
Utworów przyjemnych jest na Tasjan! Tasjan! Tasjan! sporo. Feminine Walk walczy ze stereotypami płciowymi, nieco zadumany Cartoon Music przyciąga chórkiem w refrenie („Cartoon music for plastic people”), Dada Bois zachwyca balladowym rytmem z charakterystycznym podkładem na pianinie, Not That Bad usypia łagodnością. Don’t Overthink It ma z kolei przyjemną rockową energię z lat 60., a Now You Know przyjemnie buja w rytmie wybijanym na perkusji.
Aaron Lee Tasjan pokazuje tą płytą, że ma talent do melodii lekkich, przyjemnych, wpadających w ucho. Tych, którzy lubili Simona i Garfunkela, a także zachwycali się Aneesem czy Jude, z pewnością do siebie przekona. Docenić warto też warstwę tekstową. To nie są piosenki o niczym, każda próbuje coś przekazać słuchaczowi…
Joel
Aaron Lee Tasjan, Tasjan! Tasjan! Tasjan!
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.