
Super Spark: Gwiezdna misja to dość przeciętna kanadyjsko-chińska animacja z zacięciem politycznym. Nie tylko wygląda niezbyt pięknie, to jeszcze ma dość generyczną fabułkę i marny humor. Tylko dzieciaki będą się przy niej dobrze bawić…
Akcja dzieje się na planecie Bana zamieszkałej przez gadające małpy i różne inne inteligentne stworzenia. Pewnego dnia atakuje ją generał Zhong i z pomocą potężnego krakena rozdziera ją na części. Trzynaście lat później młodziutki Spark, jeden z ocalałych małpiszonów, mieszka na jednym z okruchów planety razem z opiekującą się nim lisiczką oraz jej przyjacielem dzikiem. Obydwoje nieraz latają na szaber, zostawiając Sparka pod opieką robotycznej niani.
Spark nudzi się. A nawet nie tyle nudzi, co czuje się porzucony i chce razem z nimi przeżywać niesamowite przygody. W końcu decyduje się działać i wplątuje się w niezwykle poważną zawieruchę polityczno-szpiegowską. Fabularnie jest to bowiem miks Króla Lwa z Planetą skarbów i Strażnikami galaktyki, tyle że okraszony niezbyt zabawnymi żartami i nieciekawymi zwrotami akcji. Generał Zhong nie robi większego wrażenia, bardziej irytuje swoją głupotą, a i sam Spark jest postacią mało oryginalną. Podobnych małpiatek było w telewizji wiele.
Owszem, to kolorowa animacja, ale trudno znaleźć w niej coś, czym można by się zachwycić. Super Spark: Gwiezdna misja nie śmieszy i nie wzrusza, nie zaskakuje i nie trzyma w napięciu. Tym samym daleko jej do tego, co oferują najlepsze zachodnie studia. Bycie głośnym i pstrokatym niewiele pomaga, kiedy jest się przewidywalnym i w sumie dość płytkim, prawda?
Zobacz, jeśli:
– Lubisz małpy
– Szukasz animacji dla dzieci
Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na fajną, oryginalną historię
– Masz nadzieję, że film jest zabawny jak Shrek
Michał Zacharzewski
Super Spark: Gwiezdna misja, Spark: A Space Tail, 2016, reż. Aaron Woodley
Ocena: 5/10
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.