
Tripnet to nawet nie zespół, a projekt założony przez gitarzystę i kompozytora Christophera G. Bailey’a. W pierwszej dekadzie XXI wieku wydał dwie płyty, grając instrumentalne, ambientowe melodie, w których łączył elektronikę z gitarami i muzyką świata. Efekt jest ciekawy.
Album Curve rozpoczyna się od Experience – to kompozycja mocno osadzona w orientalnej stylistyce, wykorzystująca gitary, instrumenty dęte oraz rozbudowane partie perkusyjne. Utwór rozwija się spokojnie, stopniowo zagęszczając atmosferę. Następujące po nim Prophecy wprowadza więcej tajemnicy; jego początek mógłby z powodzeniem ilustrować sceny z nastrojowego horroru. Później ciężar kompozycji równoważą jednak subtelne klawisze, nadające jej lżejszy charakter. Kantele z kolei ponownie sięga po wschodnie wpływy, budując sugestywny i interesujący nastrój.
Znaczną część albumu wypełniają kompozycje spokojniejsze, momentami wręcz oniryczne. Utwory takie jak Symmetry czy Circuit stawiają na relaksacyjny, niemal kosmiczny klimat, pozwalając muzyce swobodnie wybrzmieć. Większa dawka energii pojawia się dopiero pod koniec płyty. The Build wzbogacają elektryczne gitary i bardziej zdecydowana perkusja, a finałowy Organic przybiera formę dźwiękowej zabawy, przywodzącej na myśl koncertowe improwizacje instrumentalistów.
Curve podobał mi się, choć wolę późniejszy o cztery lata Acquisition of Singal. Tam więcej jest energii, więcej gitar i perkusji, co przekłada się na żywsze, świeższe melodie. Idealne do spacerów czy prac domowych. Tu więcej jest relaksu, ale i medytacji, a to wymaga warunków i chęci. Masz takowe? To posłuchaj, czy Tripnet ci się podoba.
Joel
Tripnet, Curve
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.