
TV Ghost to niezbyt popularny band z Indiany. Powstał w 2006 roku i gra mieszankę post-punka, nowej i zimnej fali, muzyki niepokojącej, ale ciekawej, zaprawionej odpowiednią dawką rocka. To całkiem przyjemna muzyka i płyta Mass Dream tylko to potwierdza.
Pochodzący z 2011 roku album jest dłuższy i nieco spokojniejszy od swojego zadziornego poprzednika zatytułowanego Cold Fish. Podobno zespół chciał, żeby utwory miały więcej przestrzeni i „oddechu”. Choć brakuje tu tego pazura, kompozycje są zdecydowanie bardziej otwarte i utrzymane w klimatach lat 80. Niektóre kawałki kojarzyły mi się z naszą Republiką. TV Ghost potrafią budować zarówno atmosferę grozy, jak i szaleństwa, a klimat ich muzyki najlepiej wybija się w kompozycjach takich jak Wired Trap, Sleep Composite czy nieco cure’owski An Absurd Laceration.
Siłą zespołu pozostaje wokal, którego emocjonalne załamania wnoszą niekiedy sporo energii. Choćby w Doppelganger, który ma histeryczny, nieco punkowy charakter. Choć teksty opowiadają o rozczarowaniu światem, jednak przynoszą nerwową, pulsującą intensywność. Taki The Degradation of Film krąży gdzieś między hipnotycznym transem a chaosem. Lubię też The Inheritors, zaczynający się nutą jak ze Strefy mroku, a potem zmierzający w stronę w podniosłą przemowę oszalałego demiurga.
Mass Dream to album bardziej złożony niż może się wydawać – jego siłę stanowi połączenie mrocznej, nastrojowej muzyki z ciekawą energią. Nie przełożyło się to może na większą popularność i zakończyło uśpieniem zespołu. Ale cóż, kiedy chłopaki zakładali ten zespół, byli jeszcze nastolatkami (najmłodszy z nich miał czternaście lat!). Prędzej czy później musieli podjąć męskie decyzje dotyczące swojej przyszłości…
Joel
TV Ghost, Mass Dream
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.