
Alice Cooper to jedna z legend mocnego rocka. Człowiek, który nagrał już kilka hitów i mimo 77 lat na karku nie traci wigoru. Dowodem na to niech będzie płyta The Revenge of Alice Cooper, nagrana razem z wieloma chłopakami z oryginalnego składu.
Otwierająca płytę Black Mamba świetnie wprowadza w nastrój. Melorecytowany wampiryczny tekst z przyjemną dla ucha melodią momentalnie przenosi nas w świat horrorów sprzed lat. Doskonała rzecz. Kolejny utwór, Wild Ones, przypomina stare kompozycje Coopera, to niezła rockowa kompozycja z chwytliwym refrenem i niezłym tempem. Up All Night pachnie trochę nagraniami Kissów, What Happened to You Ramones dla odmiany, z kolei Blood on the Sun przywołuje nagrania Doorsów.
Sporo jest na The Revenge of Alice Cooper utworów, które mają wprowadzić w określony klimat. Sięga w tym celu po nawiązania do popkultury. Przecież Intergalactic Vagabond Blues siłą rzeczy kojarzy się z tandetnymi widowiskami science fiction, zaś One Night Stand z niekoniecznie udanymi produkcjami o seryjnych mordercach. W wykonaniu Coopera zyskują one blask. Ciekawostką jest też garażowa Crap That Gets in the Way of Your Dreams, fajne granie rodem z lat 80.
To jest też pewien zarzut. Alice Cooper proponuje muzykę, w której zatrzymał się czas. Wyjętą z innej epoki. Niektórym będzie to przeszkadzać, powiedzą, że to retro rock dla dziadersów czy po prostu boomerów. Inni będą zachwyceni, zwłaszcza ci, którzy wciąż gustują w rockowych klasykach. Ja jestem zadowolony. A ty? Przesłuchaj album, być może magia Coopera działa także na ciebie. Podziel się swoją opinią – ciekawie będzie zobaczyć, jak inni ludzie odbierają tę muzykę.
Joel
Alice Cooper, The Revenge of Alice Cooper
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.