Tylko jedno spojrzenie – Harlan Coben

Harlan Coben po raz kolejny dowozi. Jego Tylko jedno spojrzenie to historia zaczynająca się cicho, spokojnie, niepozornie, a z czasem układająca się w starannie splecioną pajęczynę zdarzeń, tropów i przypadków, rozciągniętą na wiele lat i pewnie dlatego tak wciągającą. Jasne, wszystko to jest mocno naciągane, wręcz nieprawdopodobne, ale przecież chodzi o to, by dobrze się czytało.

Grace Lawson odbiera z zakładu fotograficznego serię świeżo odbitek. Prócz fotek z pikniku rodzinnego znajduje wśród nich zdjęcie pochodzące sprzed około 20 lat, przedstawiające grupkę młodych ludzi. Jeden z nich przypomina jej męża, jednak kiedy Grace pyta go o to, facet zbywa ją jakimś żartem, a potem wszczyna kłótnię i znika. Wsiada do samochodu i wyrusza na przejażdżkę, z której nie wraca.

Policja nie bardzo pali się do wszczęcia śledztwa, wychodząc z założenia, że facet mógł tak po prostu porzucić rodzinę. Grace z pomocą przyjaciela zaczyna drążyć temat. My zaś już wiemy, że w okolicy działa jakiś tajemniczy najemnik o azjatyckich rysach, zaczynamy też podejrzewać, że swój ciężar gatunkowy ma przeszłość bohaterki, która cudem przetrwała tragedię, do której doszło przed laty na koncercie pewnej gwiazdy.

Kto czytał już jakieś „cobeny”, pewnie wie, czego się spodziewać. Wartkiej akcji, sprawnie napisanych dialogów, zwrotów akcji i tropów biegnących w wiele różnych stron, skutecznie mylących czytelnika. Dla mnie Tylko jedno spojrzenie to fajna lektura na lato, kiedy nie ma się ochoty na powieści cięższego kalibru. A kto nie nawykł do mocowania się z literkami, zawsze może obejrzeć serial.

Joel

Tylko jedno spojrzenie
Tytuł oryginału: Just One Look
Autor: Harlan Coben
Tłumacz: Zbigniew A. Królicki
Wydawnictwo Albatros

Polub nas na FacebookuTikToku i Instagramie.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.