Sami swoi. Początek

Sami swoi. Początek podzielił publiczność już na wstępie. Część widzów zastanawiała się, po co kręcić prequel tak zasłużonej serii, po co „niszczyć” ludziom wspomnienia kolejnym szrotem. Inni – i to setki tysięcy ludzi – po prostu czekali i wkrótce po premierze poszli do kin. Na pytanie „po co?” udzielili najlepszej możliwej odpowiedzi. For money!

Jeśli ktoś spodziewa się poznać przyczyny konfliktu Karguli z Pawlakami, to srogo się zawiedzie. Pozna za to wcześniejsze losy bohaterów słynnej serii. W Sami swoi. Początek przenosimy się na kresy wschodnie, gdzie obie rodziny żyją płot w płot. I nie są z tego zadowolone, kłócą się już od początku i o wszystko. A my, widzowie, śledzimy ich losy na przestrzeni blisko trzydziestu lat. Od czasów wielkiej wojny po moment, w którym przyjdzie miedzę opuścić. Tym samym finał filmu płynnie przechodzi w początek Samych swoich.

Twórcy mieli swoje ambicje. Chcieli pokazać lub przynajmniej zasygnalizować najważniejsze momenty historii Polski, odzyskanie niepodległości, wojna z bolszewią i pojawienie się Piłsudskiego, odbudowa kraju, potem wybuch kolejnej wojny, nadejście Niemców i „zniknięcie” Żydów, wreszcie pojawienie się Rosjan wraz z ich wywózkami na wschód. Na to nakłada się obraz stosunków polsko-ukraińskich, pełnych wzajemnej niechęci, wreszcie losy samych bohaterów, pierwsze miłości, narodziny dzieci, postawa wobec historii. Tak dużo tego, że wszystko wydaje się potraktowane po macoszemu. Ledwie dotknięte i wspomniane.

W efekcie brakuje trochę miejsca dla tego, co powinno być najważniejsze – a więc dla komedii. Aktorzy dwoją się co prawda i troją, świetnie przywołują charakterystyczną melodię języka z oryginału, ale niekoniecznie bawią. W natłoku wątków melodramatycznych i historycznych ciężko jest regularnie śmieszyć. W dodatku część żartów nie wypada przekonująco, a słowo „konus” wydaje się wręcz nadużywane. Irytacja, jaką wywołuje, w pewnym momencie zaczyna męczyć.

Mimo tej wady Sami swoi. Początek jest niezłym filmem, o niebo lepszym od takiego Miszmasz czyli kogel mogel 3. Dopracowane kadry, kolorowe stroje, letni klimat i sympatyczni bohaterowie to jego niewątpliwe atuty. Całość zaś to przyjemne, niezbyt głębokie kino familijne zabierające widzów na wycieczkę na kresy wschodnie. Do kultowego oryginału startu nie ma, ale wątpię, by mogło mu zaszkodzić…

Zobacz, jeśli:
– Kochasz Samych swoich
– Lubisz polskie komedie
– Szukasz lekkiego filmu z historią w tle

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na przezabawną komedię

Michał Zacharzewski

Sami swoi. Początek, 2024, reż. Artur Żmijewski, wyst. Adam Bobik, Karol Dziuba, Weronika Humaj, Paulina Gałązka, Anna Dymna, Adam Ferency, Mirosław Baka, Zbigniew Zamachowski, Janusz Chabior, Katarzyna Krzanowska, Agnieszka Suchora, Kazik Mazur, Wojciech Malajkat, Tadeusz Dylawerski, Barbara Garstka, Piotr Gąsowski, Miłosz Fudała, Piotr Kaźmierczak, Jacek Romanowski, Marek Włodarczyk, Mariusz Krzemiński

Ocena: 5,5/10

Polub nas na FacebookuTikToku i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

3 uwagi do wpisu “Sami swoi. Początek

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.