
Uwielbiam takie gry. Niewielkie, pozbawione fajerwerków, bazujące na nieskomplikowanym koncepcie. A jednak wciągające. Może nie na długo, ale na pięć minut. A wieczorem znów na parę chwil. I na czas jazdy metrem. Albo na stanie w kolejce po chlebuś. Rise Up idealnie się do tego nadaje.
W Rise Up chodzi o balonik wypełniony helem lub inną lotną substancją. Taki balonik – w odróżnieniu od napełnianego siłą ludzkich płuc – wzbija się szybko w powietrze. No sobie leci. W praktyce oczywiście do pewnego momentu. Aż się rozszczelni, aż porwą go wiaty, rozsadzi ciśnienie, zadziobią kruki i wrony. Teoretycznie jednak może lecieć bez końca, a Rise Up to gra bardzo teoretyczna.
Oto bowiem na drodze balonika pojawiają się różne geometryczne przeszkody. Jakieś prostokąty, trójkąty, kwadraty układające się w przeróżne kształty i próbujące zablokować mu drogę. Jakikolwiek kontakt z nimi to dla balonika śmierć na miejscu. Dlatego my mamy kuleczkę, którą próbujemy usuwać wszelkie przeszkody. Problem w tym, że możemy je tylko spychać na boki, a wówczas lecą… zgodnie z prawami fizyki.
Rise Up ma naprawdę proste zasady. Intuicyjne. Można je wytłumaczyć w 10 sekund. Stąd gra idealnie sprawdza się u początkujących, w tym dzieciaków, i całkiem nieźle u osób starszych, którzy muszą ćwiczyć zdolności manualne. Przy czym nie jest to prosta gra i w związku z tym wymaga stalowych nerwów. Życie…
Fifi
Rise Up, Serkan Özyılmaz, Android, iOS
Polub nas na Facebooku i Twitterze.