Tulpan

Współfinansowany przez PISF film Tulpan zabiera nas do dalekiego Kazachstanu. Poznajemy realia życia na stepie, bezkresną przestrzeń i panujący tam hałas. To jeden z tych obrazów, z których człowiek wychodzi ogłuszony pobekiwaniem owiec, ryczeniem wielbłądów, stukaniem dzwonków, szumem wiatru, terkotaniem silników. W miastach tak naprawdę ciszę mamy…

Asa odsłużył kilka lat w wojsku. Na morzu. Teraz wrócił w rodzinne strony i zgodnie z wolą rodziców pragnie założyć rodzinę. Dopóki się nie ożeni, nie dostanie nic, a chciałby mieć własne stado i własne gospodarstwo. Ojciec znajduje mu kandydatkę na żonę, niejaką Tulpan. Wspólnie wyruszają, by przedstawić się dziewczynie. Problem w tym, że ukrytej podczas prezentacji za zasłoną Tulpan chłopak nie przypada do gustu. Ma za małe uszy. A to dyskwalifikuje.

To oczywiście dopiero zalążek historii. Podczas seansu czeka nas mnóstwo prozy życia. Zajrzymy do kazachskiego domu, czy też namiotu, przespacerujemy się po gospodarstwie, przejdziemy się zdezelowanym ciągnikiem przy dźwiękach muzyki pop. Ba, będziemy świadkami porodu owcy i próby uratowania jej życia przy pomocy sztucznego oddychania. Gwarantuję, że jeśli jeszcze nie byliście w Kazachstanie czy też w pobliskiej Mongolii, to takich cudów nie widzieliście.

Tulpan trochę widzów podzielił. Jedni byli zachwyceni tą prozą życia, odtworzoną z niemal dokumentalną precyzją przez Sergeia Dvortsevoya. Zwracali uwagę na surowy krajobraz i trudne warunki, w których żyją bohaterowie. Inni uważali, że film zamienia się przez to w cepelię, taki freak show dla wyposzczonej europejskiej publiczności. Upodabnia się do modnych wycieczek do dzielnic biedy, gdzie bogata klientela może popatrzeć sobie na obcy im świat. Na wychudzonych, brudnych i prostych aż do bólu ludzi, którym można bezpiecznie współczuć z okien samochodu czy autobusu.

Problemem Tulpan jest też niezwykle prosta fabuła. Gdyby znalazła się ona w filmie europejskim, rozgrywającym się na przykład w Warszawie, pewnie uznana zostałaby za niedorzeczną bądź też napisaną na kolanie. Przeniesiona do Kazachstanu, nabiera mocy i autentyczności, choć w warstwie treściowej niewiele oczywiście zyskuje. Może więc prostota jest tu jednak kluczem do zrozumienia tajemnic prostego życia w stepie?

Zobacz, jeśli:
– Ciekawi cię życie w Kazachstanie
– Lubisz step i proste życie

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz uczulenie na podglądanie inności
– Szukasz w kinie opowieści

Michał Zacharzewski

Tulpan, 2008, reż. Sergei Dvortsevoy, wyst. Ondas Besikbasov, Samal Esljamova, Askhat Kuchencherekov, Askhat Kuchinchirekov, Tolepbergen Baisakalov, Bereke Turganbayev, Nurzhigit Zhapabayev

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.