Winnetou i Król Nafty

Na początku lat 60. powstała cała seria niemiecko-jugosłowiańskich filmów o indiańskim wodzu Winnetou. Cieszyły się one olbrzymią popularnością i przyciągały do kin tłumy miłośników powieści Karola Maya. Powstawało ich w pewnym momencie na tyle dużo, że ich twórcom zwyczajne zaczęło brakować pomysłów. Winnetou i Król Nafty jest takim nie do końca udanym filmem. Wtórnym, niemal całkowicie pozbawionym humoru, dającym wykazać się Old Surehandowi, a nie słynnemu wodzowi Apaczów.

Jak zwykle w tej serii, pojawia się biały człowiek, który chce oszukiwać Indian i wywieźć w pole osadników. To tytułowy Król Nafty (Harald Leipnitz), osobnik tyleż bezwzględny, co nieprzyjemny, bez mrugnięcia okiem podpalający instalacje wydobywcze swoich biznesowych przeciwników. Facet potrzebuje ziemi pod inwestycje i w tym celu zamierza skłócić wszystkich ze sobą. Zwłaszcza osadników planujących założyć miasteczko nad rzeką Chinla z kontrolującymi te tereny plemionami Nawajo i Utah. Przeciwstawić mu się próbują Old Surehand (Stewart Granger) i Winnetou (Pierre Brice).

Teoretycznie jest tu niemal wszystko to, co w poprzednich filmach. Piękne jugosłowiańskie plenery, malownicze miasteczka „rodem” z Dzikiego Zachodu, konne galopady i strzelaniny. Do tego bardzo jasne podziały na dobrych i złych. Po ekranie snują się więc prawi i uczciwi Apacze, nieco naiwni przedstawiciele innych szczepów, uczciwi, kochający ciężką pracę osadnicy, no i rewolwerowcy, którzy za parę dolarów dopuszczą się każdej zbrodni.

Brakuje humoru, który w Winnetou i Król Nafty pojawia się zaledwie w szczątkowej formie (postać pianisty-kompozytora), jak i oryginalności fabularnej. Wcześniejsze filmy opowiadały niemal identyczne historie. Próbowały jednak dołożyć do nich coś nowego, a tu tego zabrakło – wszystko już widzieliśmy wcześniej. Choć oczywiście fani serii byli zadowoleni z seansu. Old Surehand godnie zastępował Old Shatterhanda, strzelanin nie brakowało, a Winnetou jak zwykle pojawiał się we właściwym momencie. Czego chcieć więcej, kiedy ma się te dwanaście-czternaście lat?

Zobacz, jeśli:
– Lubisz tę serię
– Bawią cię te niemieckie westerny

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na oryginalną historię
– Jesteś fanem Old Shatterhanda

Michał Zacharzewski

Winnetou i Król Nafty, Der Ölprinz, 1965, reż. Harald Philipp, wyst. Pierre Brice, Stewart Granger, Terence Hill, Harald Leipnitz, Davor Antolić, Gerd Frickhöffer, Milivoje Popović-Mavid, Heinz Erhardt, Antje Weisgerber, Macha Méril

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.