Miasto na miarę człowieka: Bejrut

Blisko piętnaście lat trwała w Libanie wojna domowa. Zakończyła się w 1990 roku pokojem w Taif. Zapoczątkowana wtedy powolna odbudowa kraju trwa do dziś. Na szczęście Bejrut powoli wstaje z kolan. Coraz mniej jest miejsc, w których widać ślady bolesnej przeszłości. Zresztą niechętnie się ją upamiętnia, bo u władzy wciąż są ludzie, którzy i wtedy rządzili. O przemianach zachodzących w tkance miejskiej oraz jej największych problemach opowiada dokument Miasto na miarę człowieka: Bejrut, kolejna odsłona serii przygotowanej przez Mikaela Colville-Andersena.

Po wojnie centrum Bejrutu wyburzono. Zresztą było już zniszczone na skutek działań wojennych. Kierujący miejscową deweloperką krewni i znajomi rządzących, wśród nich sam były premier, zbudowali w sercu miasta gigantyczną dzielnicę biznesowo-handlową, wzorowaną na tych zachodnich. Przygotowali mnóstwo przestrzeni biurowych, zaprojektowali miejsca na drogie sklepy i domy handlowe. Przyciągnęli turystów i inwestorów, jednak miejscowi trzymają się od tej części miasta z daleka. Przeciętnego mieszkańca Bejrutu nie stać bowiem na zakupy tutaj. Zresztą wszechobecni ochroniarze dbają o to, by nikt biedny się tutaj nie kręcił. Skutki? Niedawny upadek restauracji McDonald’s i Starbucks. Lokali, które nigdzie na świecie nie narzekają na brak klientów.

Nazywany niegdyś Paryżem Bliskiego Wschodu Bejrut od lat rozwija się po partyzancku. Miasto ma tak wielkie długi, że nie wybudowało jeszcze oczyszczalni ścieków – większość zanieczyszczeń trafia do morza. Jedno wysypisko śmieci na tak wielkie miasto to też niedużo. I tak dobrze, że jest, bo przed 2015 rokiem brakowało jakiejkolwiek gospodarki odpadami, a śmieci lądowały na ulicach. W Bejrucie brakuje również spójnego planu ochrony zabytków. Tych w regionie nie brakuje, jednak nawet pamiątki z czasów rzymskich padają ofiarą dzikiej deweloperki. Po co komuś stare ruiny, skoro w tym samym miejscu może stanąć nowoczesne centrum handlowe?

Dokument Miasto na miarę człowieka: Bejrut pokazuje również pozytywne zmiany, będące przede wszystkim zasługą miejskich aktywistów. Na ulice powracają przejścia dla pieszych, jeździ coraz więcej rowerów. Olbrzymie murale zachęcają do korzystania z tego środka transportu, bo na samochody brakuje już miejsca. To aktywiści doprowadzili do otwarcia pierwszego muzeum wojny domowej, oni walczą z dziurawymi chodnikami i jezdniami, starają się uruchomić komunikacje miejską. Wreszcie przywrócić miastu potężny park, który od trzydziestu lat stoi zamknięty. Terenów zielonych w Bejrucie bardzo brakuje.

Film w ciekawy sposób pokazuje współczesność jednego z najstarszych miast na świecie. Wnioski wyciąga ponure, ale nie bez nutki optymizmu. Przed Bejrutem długa droga, by stać się Miastem na miarę człowieka. Potrzeba zmian w mentalności tak mieszkańców, jak i rządzących. Na szczęście te następują…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz tę serię
– Interesujesz się nowoczesną urbanistyką
– Jesteś za rowerami, parkami, przestrzenią publiczną

Odpuść sobie, jeśli:
– Miasta to dla ciebie noclegownie i fabryki
– Miałeś przynajmniej raz zdiagnozowaną samochodozę

Michał Zacharzewski

Miasto na miarę człowieka: Bejrut, The Life-Sized City: Beirut, 2020, wyst. Mikael Colville-Andersen

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.