Dubaj: Koniec emirackiego snu

Przez kilka ostatnich dekad Dubaj rozwijał się jak szalony. W górę rosły gigantyczne wieżowce, osiedla wyrastały na sztucznych wyspach, a przy największych ulicach otwierały się sklepy światowych marek. Sukces ten budowały miliony emigrantów z najuboższych części świata. Z Indii, Nepalu, Bangladeszu. Ludzi, którzy podejmowali nieraz bardzo dramatyczne decyzje i zostawiali swoje rodziny, żony, dzieci, żeby na obczyźnie pracować na ich utrzymanie. Nadejście pandemii po raz kolejny wywróciło ich życia.

Półgodzinny dokument Dubaj: Koniec emirackiego snu pokazuje to, co działo się w Dubaju w drugiej połowie 2020 roku i w sumie dzieje się do dziś. Koronawirus doprowadził do wstrzymania wielu nowych inwestycji. Mnóstwo zakładów pracy zamknęło się bądź przynajmniej ograniczyło produkcję. Samoloty dowożące turystów przestały latać bądź latają niemal puste. To pociągnęło za sobą falę zwolnień i bankructw. Wiele sklepów i hoteli zamknęło się, a olbrzymie spadki cen ropy naftowej pozbawiły największe firmy jakże potrzebnej im finansowej poduszki powietrznej.

Ludzie siłą rzeczy potracili pracę. Głównie emigranci zarobkowi, gdyż tych najłatwiej jest zwolnić. Wiele z nich nie miało żadnych oszczędności. Zarabiali i tak niewiele, a wszystkie nadwyżki finansowe wysyłali rodzinom w kraju. Dziś nie mogą nawet wrócić do bliskich. Nie stać ich na kilkukrotnie droższe dziś bilety lotnicze. Chcieliby wyjechać, ale nie mają pieniędzy. Władz w Dubaju zupełnie to nie interesuje – wprowadziły bardzo wysokie kary dla tych, którzy zostaną z nieważną wizą. Swoją drogą nie wszystkie państwa ściągają swoich obywateli. Czasami nie mają na to środków, kiedy indziej to operacja rozpisana na wiele miesięcy. Takie Indie z samego Dubaju mają do ściągnięcia ponad milion ludzi…

Bezrobotni opisani w Dubaj: Koniec emirackiego snu żyją w tragicznych warunkach. Czasami w dziesięć osób gnieżdżą w jednym niedużym pokoju. Śpią na kilkupiętrowych łóżkach, swój dobytek trzymają w torbach bądź wieszają pod sufitem. I tak nie mogą narzekać. Niektórzy zmuszeni są do nocowania pod gołym niebem, na pustyni, gdzie nawet nocą temperatura zbliża się do 40 stopni. Koczują tam bez dostępu do wody czy toalety. Pożyczali na przyjazd do Dubaju, a teraz nie mogą pracować, nie mogą spłacić długo i wrócić w rodzinne strony (tylko do czego? Do starej biedy?). Niektórzy niby pracują, lecz są oszukiwani przez nieuczciwych biznesmenów, a szans na dochodzenie własnych praw nie mają.

Nieliczni wciąż zarabiają. Jedna z firm zatrudnia 1500 Filipinek. Co prawda pensje obniżono im o 75%, ale lepsze to niż nic. Inni pracują na bazarkach, wygrzebują ze śmieci i sprzedają jakieś drobiazgi, handlują importowanymi towarami zarabiając 5-10-15 euro dziennie. Nieliczne organizacje charytatywne próbują im pomagać, zwłaszcza zapewnić wyżywienie, ale to nie rozwiązuje problemu. Wniosek z Dubaj: Koniec emirackiego snu jest jeden. Dopóki Dubaj nie wróci na dawne tory, ludzie ci będą żyć w biedzie. Tam, na Bliskim Wschodzie, lub w swoich ojczyznach.

Zobacz, jeśli:
– Interesujesz się sytuacją na świecie
– Widzisz dalej niż na koniec swojego nosa

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz dokumentów społecznych
– Nie wiesz nawet, gdzie leży Dubaj

Michał Zacharzewski

Dubaj: Koniec emirackiego snu, Emirate: Kein Eldorado mehr?, 2020, reż. Sébastien Séga, Wissam Charaf

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.