Ojciec ’44

Jerzych Ciszewskich było kilku, ale nas interesuje dwóch. Jeden napisał tę książkę. Wcześniej założył jedną z pierwszych agencji PR w Polsce, Ciszewski Public Relations. Pracował też w Dzienniku Ludowym, Gazecie Wyborczej i Rzeczpospolitej, a nawet w rządzie Marka Belki. Na początku lat 80. był członkiem polskiej kadry narodowej w żeglarstwie w klasie 470, wiele lat później sprawował funkcję wiceministra sportu.

Jego ojciec również nazywał się Jerzy Ciszewski i był architektem, uczestnikiem kampanii wrześniowej, podporucznikiem AK. Uczestniczył też w powstaniu warszawskim i niektórzy przypisują mu rozbicie pierwszej Pantery (2 sierpnia) i zestrzelenie niemieckiego samolotu Ju-87 (23 sierpnia). Jedynego, jaki udało się zestrzelić w trakcie powstania. Jerzy Ciszewski junior słyszał tę historię, chociaż sam przyznaje, że niezbyt dobrze znał ojca. Mimo to kilka lat temu jego powstańcze dzieje zamienił w powieść zatytułowaną Ojciec ‘44. Owszem, pewnie tu i ówdzie koloryzowaną, a nawet mocno przerysowaną, ale dającą ciekawy obraz tamtych czasów.

Jest lato, wciąż świeci słońce. Stosy trupów gniją w upale. W kolejnych dzielnicach trwają walki, domy płoną, ludzie umierają. Niektórzy z początku wierzą, że szybko pójdzie, że pogoni się będących w odwrocie Niemców, że Rosjanie przyjdą z pomocą. Z czasem i ta wiara umiera. Jerzy Ciszewski, pseudonim „Mötz”, nie zamierza się poddawać. Z nożem Solingen w garści wciąż stawia opór okupantowi. Zostaje ranny, trafia do szpitala, jednak ucieka z niego przy pierwsze okazji. Chce dołączyć do swoich.

Sporo w Ojciec ‘44 brutalności, ale i sporo rzeczywistości 1944 roku. Są szpitale polowe i wycieńczeni lekarze, są starannie przygotowane pułapki, uliczne egzekucje i gwałty w kanałach, są bohaterowie, tchórze i zdrajcy. Nie tylko zresztą oni. Świat widzimy oczami Mötza, ale czasami zmieniamy perspektywę, by spojrzeć na Warszawę oczyma afrykańskich lotników albo niemieckich żołnierzy liczących na ostatnie łupy. I choć rzeczywiście można chwilami odnieść wrażenie, że bohater niczym Rambo staje do walki z przeważającymi siłami wroga, trzymając w zębach nóż, to jednak jest to ciekawa lektura. Zwłaszcza dla tych, co mają kilkanaście lat i dopiero powstanie poznają.

Michał Zacharzewski

Ojciec ‘44
Autor: Jerzy Ciszewski
Wydawnictwo: Czarna Owca

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.