Kult. Film

Uważam się za fana Kultu. Do takiego bezczelnego twierdzenia upoważnia mnie zaliczenie kilkudziesięciu koncertów i spora kolekcja płyt oraz kaset zespołu. Może właśnie dlatego siedząc w ciemnym kinie w towarzystwie kilkudziesięciu innych fanów miałem bardzo ambiwalentne odczucia. Z jednej strony byłem zachwycony dokumentem Kult. Film i panującą na sali atmosferą, a z drugiej rozczarowany tym, co zobaczyłem na ekranie.

Teoretycznie jest pięknie. Kult. Film to osiemdziesiąt minut obcowania z Kazikiem i jego kolegami z kapeli. Prócz fragmentów paru różnych koncertów z lat 2013-2019 i co najmniej kilkunastu piosenek oferuje sceny zza kulis i z „życia” zespołu. Kamera towarzyszy muzykom podczas podróży busem, podgląda ich w hotelu i podczas rodzinnych spotkań, przygląda się przygotowaniom do koncertu. Daje czas każdemu z nich na wypowiedzenie się. I fajnie. Tyle że mnóstwo tu informacji kompletnie niepotrzebnych, chociażby dotyczących tego, kto gdzie zazwyczaj siedzi w samochodzie.

Takich zbędnych wątków jest więcej. W Kult. Film zbyt dużo czasu poświęcono Didiemu, wielkiemu fanowi zespołu i przyjacielowi Kazika. To ważna postać i niewątpliwie sporo wnosi do filmu, wyciąga z muzyków zwierzenia, zwraca uwagę na pewne fakty, ale w pewnym momencie zaczyna dominować nad opowieścią. Jednocześnie brakuje choćby skróconej historii zespołu, materiałów z pracy w studio, czy próby zrozumienia fenomenu zespołu. Dla reżyser Olgi Bieniek ważniejsi wydają się tworzący go ludzie, ich wzajemne relacje. Nie zawsze przyjacielskie, raczej koleżeńskie, takie bardzo zwyczajne. Bardzo, bardzo zwyczajne.

Ktoś, kto oczekuje blichtru luksusowych hoteli, tłumów paparazzi i eleganckiej garderoby zastawionej smakołykami, będzie zawiedziony. Film uświadamia, że polska branża rozrywkowa to nie Hollywood, tu dominuje szara polska rzeczywistość, fajki palone przy tylnym wyjściu czy przydrożne bary ze świeżonką. Część zespołu stanowią dziś przecież starsi, brzuchaci panowie, raczej prości fachowcy od „machania wiesłem”, którzy po godzinach chodzą w powyciąganych dresach oraz dziurawych skarpetkach i nie zamierzają nikogo czarować swoją inteligencją. Zresztą nawet nie ukrywają, że najlepsze czasy mają już za sobą. Kult. Film przynosi zatem smutną konstatację, że 37 lat na scenie robi swoje, a czas płynie nieubłaganie. Cieszmy się więc Kultem, póki jest. Bo wciąż jest wspaniały.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz Kult
– Chcesz dowiedzieć się, jak wygląda od środka jeden z najważniejszych polskich zespołów

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na historię zespołu i diagnozę przyczyn jego sukcesu
– Myślisz, że to film głównie o Kaziku

Michał Zacharzewski

Kult. Film, 2019, reż. Olga Bieniek

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.