Pisz pan książkę!

Na publikację swoich wspomnień zdecydował się kilka lat temu Zbigniew Buczkowski. To ten jakże charakterystyczny aktor o wyglądzie warszawskiego cwaniaczka, który kiedyś królował w epizodach, a obecnie rządzi w tasiemcowych serialach. Być może to właśnie te seriale zachęciły go do podróży w przeszłość, do wspominania lepszych czasów w Pisz pan książkę!, kiedy grywał w kinie, a na każdym planie przyjmowano go z szeroko otwartymi rękami.

Urodził się w 1951 roku w Warszawie. Jego ojciec, pilot LOT-u, zginął kilka miesięcy później i Zbigniew wraz z matką oraz dwójką braci wylądował na Czerniakowie. Tam właściwie kończyła się Warszawa. Jeśli szło się z adapterem marki Bambino i kilkoma płytami pod pachą do Imielina, to szło się na wieś. Przez pola. Nowe mieszkanie Buczkowskich miało kilka ewidentnych zalet, w tym wannę (z której przyjeżdżali korzystać kuzyni z odległych części miasta). Niedaleko zaś – na Chełmskiej, a więc przy tej samej ulicy – znajdowała się wytwórnia filmowa.

Buczkowski statystował w filmach od 12 roku życia. Pierwszą zauważalną rolę dostał dziewięć lat później. Janusz Kondratiuk, jego mentor i wieloletni przyjaciel, zaproponował mu epizod kelnera w Dziewczynach do wzięcia. To całkowicie zmieniło jego życie, zachęciło do zajęcia się aktorstwem, a także zapewniło ksywkę „Sibą”, pod którą znany był w towarzystwie. Czemu „Sibą”? Wystarczy przypomnieć sobie, co Buczkowski jako kelner śpiewa…

Pisz pan książkę! trochę skacze po życiu Buczkowskiego. Dla autora ważniejszy jest temat niż okres, w którym dzieje się opowieść czy anegdota. Często wspomina dzieciństwo i młodość, ale jeszcze chętniej opisuje swoje przygody na planach filmowych czy w teatrze, nieco cwaniackie dowcipy z podmienianiem wody na wódkę czy sprytne patenty, z których korzystali niegdyś filmowcy. Opowiada o innych aktorach, o kaskaderach, o drobnych epizodach i rolach głównych. Także o egzaminie estradowym, który zaliczył w 1986 roku.

Rzecz czyta się nieźle, ale podejrzewam, że większość opisanych w niej epizodów była znacznie zabawniejsza w naturze niż na papierze. Dodatkowo niektórym czytelnikom może przeszkadzać poza gwiazdora, którą Buczkowski niekiedy przyjmuje. Chętnie bowiem opisuje swoje zagraniczne podróże, noclegi w luksusowych hotelach, znajomości wśród dawnych i współczesnych sław, uwielbienie fanów. Podkreśla, że to dzięki niemu powstało słowo „naturszczyk”. Lansuje się na człowieka, który niemal wszystko potrafi, wszystko załatwi i ze wszystkim dałby sobie radę. Jest w tym jednak szczery i, co najważniejsze, ma dystans tak do siebie, jak i do swojego życia.

Kto jest uodporniony na taki typ człowieka i interesuje się kinem, może po Pisz pan książkę! sięgnąć. Nie znajdzie tu żadnych głębszych wynurzeń, rozważań o życiowych alternatywach, zaskakujących refleksji. Natknie się za to na garść anegdot związanych z mniej lub bardziej znanymi filmami, od Przepraszam, czy tu biją przez serial Dom po Karate po polsku. Przynajmniej człowiek ma pewność, że ślad po nim pozostanie…

Joel

Pisz pan książkę!
Autor: Zbigniew Buczkowski

Wydawnictwo: Muza

Polub nas na Facebooku!

 

Jedna uwaga do wpisu “Pisz pan książkę!

  1. Ta książka jest najlepszym przykładem tego, jak w dzisiejszych czasach z książek zrobiono biznes i to bez cienia zażenowania. Jak można tak nazwać książkę? I to traktującą o swoim życiu. Co będzie dalej? Nagraj pan płytę? Maluj pan obraz? Smutny obraz naszych czasów.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.