Królowa Kier

Kino skandynawskie jak żadne inne umie opowiadać o problemach w rodzinie. Opowiada w sposób chłodny, ale wnikliwy, zazwyczaj ujawnia mroczne tajemnice i dotyka problemów, o jakich zazwyczaj się milczy. Tak jest również w przypadku Królowej Kier, nagrodzonym w Sundance dramacie w reżyserii May el-Toukhy. Ilość tematów, jakie autora porusza, jest zaskakująca.

Życie Anny wydaje się szczęśliwe. Kobieta ma piękny dom, wspaniałą rodzinę, a także niezłą pracę – jako prawniczka stara się pomagać potrzebującym dzieciom. Tę idyllę psuje jednak pojawienie się syna z pierwszego małżeństwa jej męża. Siedemnastoletni Gustav sprawia problemy wychowawcze i zmiana środowiska wydaje się dla niego jedyną szansą. Anna dostrzega w nim młodość, którą utraciła. Ogień, który przestał się w niej tlić. Dlatego decyduje się na romans z nim…

Gdyby Anna była mężczyzną, a Gustav córką jego żony, mówilibyśmy o skandalu. W dobie #metoo byłoby to trudne do zaakceptowania. W Królowej Kier do pewnego stopnia rozumiemy ten związek. Zwłaszcza Annę, która przeżywa coś na kształt kryzysu wieku średniego i chce przekonać się, że wciąż jest atrakcyjna. Gdzieś po drodze gubi się jednak, a potem wykorzystuje swoje najmocniejsze karty, by nie stracić tego, na co przez całe życie pracowała. I to bez względu na konsekwencje.

Trine Dyrholm gra ją przekonująco, jednak otrzymuje wsparcie od twórców scenariusza. Ta opowieść po prostu się klei, a nieważne z pozoru sceny dopowiadają ważne szczegóły opowieści. Nam, widzom, pozwalają zastanowić się nad motywacjami postaci, dostrzec ich podłoże psychologiczne. Czuć, że to film przemyślany. Jeśli czegoś mu brakuje, to emocji. Chwilami zastępuje je napięcie, ale to przecież nie to samo. May el-Toukhy niepotrzebnie też wchodzi w publicystykę, zamiast po prostu dokończyć opowieść o rodzinie.

Mimo całej swojej dosłowności Królowa Kier jest filmem niejednoznacznym, który wiele pozostawia domysłom. Można się zastanawiać, kto zainicjował ten romans, dlaczego Anna się na niego zdecydowała, co tak naprawdę powodowało Gustavem. Po wyjściu z kina jest o czym myśleć. I to chyba największa zaleta tej produkcji – wszak coraz częściej filmy nie pozostawiają w widzu zupełnie nic.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz mocne i niejednoznaczne kino skandynawskie
– Interesują cię duszne historie miłosne (czy wręcz erotyczne)

Odpuść sobie, jeśli:
– Romans starszej kobiety z synem męża to dla ciebie za dużo
– Nie cierpisz, kiedy film z czasem zaczyna cię rozczarowywać

Michał Zacharzewski

Królowa Kier, Dronningen, 2019, reż. May el-Toukhy, wyst. Trine Dyrholm, Gustav Lindh, Magnus Krepper, Liv Esmar Dannemann, Silja Esmar Dannemann

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.