Mock. Ludzkie zoo

Ludzkie zoo istniały naprawdę. Były to etnograficzne ekspozycje nazywane również „wioskami Murzynów” iw XIX i XX wieku cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Oczywiście pokazywano w nich nie tylko mieszkańców Afryki, ale również Indian, Aborygenów czy „atrakcje” w postaci kobiet z brodą czy zroślaków. Jedni wystawcy autentycznie skupiali się na kulturze swoich eksponatów, inni stawiali jednak na goliznę czy prymitywną sensację (zapasy z małpami, spożywanie surowego, rzekomo ludzkiego mięsa).

Wokół ludzkiego zoo, które jeszcze przed pierwszą wojną światową pojawiło się we Wrocławiu, Marek Krajewski zbudował fabułę siódmego tomu przygód Eberharda Mocka. Mock: Ludzkie zoo rozpoczyna się od przeraźliwych jęków i płaczu dzieci, które słyszy w swoim domu położonym nieopodal nieczynnego dworca narzeczona głównego bohatera. Mężczyzna jest przekonany, że jego ukochana ma urojenia. Postanawia jednak przyjrzeć się sprawie bliżej i trafia na ślad egzotycznego burdelu, w którym zaspakajane są najbardziej wyuzdane potrzeby wpływowych mieszkańców miasta. Gdzieś w tle błyska jednak modna obecnie eugenika.

Kto czytał wcześniejsze książki Krajewskiego, dobrze wie, czego się spodziewać. Autor bardzo dba o historyczny wizerunek miasta. Opisuje go z drobnymi szczegółami, przerzucając się dawnymi nazwami ulic czy opisami miejsc, które dawno już nie istnieją. Maluje portret miasta może i pięknego, ale mrocznego i brudnego. Zalanego tłustymi potrawami i alkoholem, ekscytującym się cyrkowymi występami dziwolągów, raczej dalekiego od wysokiej kultury, z którą można się zetknąć chociażby w Berlinie.

Śledztwo Mocka nie jest łatwe, za to jak zwykle bardzo brutalne. Bohater spotyka się z niebywałym okrucieństwem i ludźmi gotowymi popełnić najbardziej obrzydliwe czyny. Atrakcją może być finał, który rozgrywa się w Afryce. Dla mnie to dowód, że Krajewski ma wielką ochotę wymknąć się poza Wrocław, o którym pisze od lat. Ważne, że wszędzie dobrze się czuje, a jego literatura – choć  w sumie wtórna – wciąż trzyma wysoki poziom. Mock: Ludzkie zoo nie ustępuje bowiem najlepszym odsłonom cyklu.

Michał Zacharzewski

Mock: Ludzkie zoo, Marek Krajewski

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.