Ania, nie Anna S01 (serial)

W ciągu ostatnich kilkunastu lat seriale mocno się zmieniły. Stały się dojrzalsze, bardziej inteligentne, z całą pewnością mniej infantylne. Zmienić musiała się też Ania z Zielonego Wzgórza. Chociażby dlatego, że wszyscy doskonale tego rudzielca znali i wiedzieli, czego się po nim spodziewać. Widza tymczasem trzeba zaskakiwać.

Debiutancki sezon Ania, nie Anna składa się z zaledwie siedmiu odcinków i opowiada o pierwszych miesiącach pobytu Ani w Avonlea. Przypomnijmy – koniec XIX wieku, kanadyjska Wyspa Księcia Edwarda. Mateusz i Maryla Cuthbertowie mają tu rodzinną farmę. Starzeją się jednak i coraz więcej wysiłku kosztuje ich utrzymanie się z ziemi. Postanawiają przygarnąć młodego chłopca, sierotę, który przynajmniej częściowo odciążyłby ich z pracy na polu. Na skutek urzędniczego błędu trafia do nich pyskata dziewczynka. Rodzeństwo postanawia ją zatrzymać.

O ile pierwszy odcinek dość wiernie trzyma się wydarzeń opisanych w książce, to już kolejne sporymi fragmentami bywają tworem scenarzystów. Ania w pewnym momencie postawia uciec z Avonlea. Czuje się niechciana, więc wsiada w pociąg i rusza do sierocińca. Jednak i do tego miejsca nie jest przekonana. Ma mnóstwo wspomnień z przeszłości, które powracają do niej niczym sceny z horrorów. Uświadamia to nam, jak trudne miała dzieciństwo i jak ciężko pracowała u poprzedniej rodziny. Tego w książce aż tak mocno nie zaakcentowano.

Do tej Ani trzeba się też przyzwyczaić. Mała, ruda, zębata dziewczynka właściwie nie przestaje gadać. Autentycznie irytuje swoim zachowaniem, nadgorliwością, wiecznym pechem. Także tym, że strasznie się przejmuje tym, co mówią inni, i co chwila wpada w histerię. Jednocześnie wydaje się szalenie sympatyczna i ma imponującą wyobraźnię. Spora w tym zasługa Amybeth McNulty, która tworzy zupełnie inną postać niż ta, którą widzowie znają z wcześniejszych adaptacji.

Ania, nie Anna to bardzo dobrze zrealizowany serial. Pięknie nakręcony, z doskonałymi plenerami, kostiumami, scenografią. Podejrzewam, że z przyjemnością obejrzą go zarówno młode, jak i stare fanki bohaterki. Pytanie, czy nie będą zgrzytać zębami widać zmiany w swojej ulubionej powieści, całe wątki poprowadzone w zupełnie inny sposób. Dla mnie – człowieka, który książkę czytał dawno temu i szybko ją wyparł z pamięci – nie była to żadna przeszkoda. Ale wiem, że przeszkodą może być.

Zobacz, jeśli:
– Uwielbiasz cykl o Ani z Zielonego Wzgórza
– Lubisz kino familijne

Odpuść sobie, jeśli:
– Małe, rude, zębate cię irytuje
– Nie lubisz, gdy ktoś zmienia znaną ci powieść.

Michał Zacharzewski

Ania, nie Anna, Anne with an E, S01, 2017, wyst. Amybeth McNulty, Dalila Bela, Geraldine James, R.H. Thompson, Aymeric Jett Montaz, Lucas Jade Zumann

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.