Sofia

„Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach”, mówi znane polskie przysłowie. Co innego w Maroku. Dla osób wyznania islamskiego rodzina jest najważniejsza. Dobry syn czy córka powinni zrobić wszystko, by ich bliskim żyło się na tym świecie lepiej. Tymczasem już na początku filmu dowiadujemy się, że dwudziestoletnia Sofia przysporzy ojcu i matce bardzo poważnych kłopotów.

Podczas rodzinnego obiadu zacznie ją boleć brzuch. Jej kuzynka Lena, studentka medycyny, odkryje, że dziewczyna właśnie zaczęła rodzić. W Maroku nieplanowana ciąża jest nie tylko plamą na honorze rodziny, ale i przestępstwem, za które karze się więzieniem. Taki skandal może utrudnić podpisanie ważnego kontraktu, który zapowiadał się na wielką szansę dla jej bliskich. Dlatego właśnie Lena próbuje pomóc kuzynce i załatwić jej poród „na czarno”, bez informowania o tym władz. Nieskutecznie. Parę godzin po porodzie Sofia musi opuścić szpital z niewielkim zawiniątkiem pod pachą, a następnego dnia dostarczyć dokumenty męża.

Sofia wyparła tę ciążę. Nie wierzyła, że to możliwe. Dlatego zaraz po porodzie, zamiast dochodzić do siebie w domu, musi krążyć z Leną po mieście i szukać chłopaka, z którym się przespała – ojca dziecka. Co więcej, musi go przekonać do szybkiego małżeństwa albo oskarżyć o gwałt, inaczej skończy w więzieniu. Film świetnie pokazuje dramat młodej dziewczyny, której nagle zawalił się świat. Która ma świadomość, że zaszkodziła nie tylko sobie, ale i swoim bliskim. Sofia gdzieś podskórnie akceptuje swój los. Wie, co musi zrobić. Gorzej z Leną, wychowaną po europejsku, w małżeństwie francusko-marokańskim. Dla niej to, co przechodzi jej kuzynka, to dramat.

Owszem, jest jeszcze chłopak, który spędził noc z Leną. On też ma trudny wybór. Albo rozpocznie zupełnie nowe życie u boku znacznie lepiej usytuowanej dziewczyny, do której kompletnie nic nie czuje, albo trafi na wiele lat do więzienia za gwałt, którego przecież nie było. O tym, jak złożony to wybór, świadczy jeszcze jeden zwrot akcji, którego nie zdradzę. Przenosi on tę historię na zupełnie inny poziom. Choć kto wie, czy właściwy dramat nie rozgrywa się gdzieś indziej, wśród drobnych gestów i rzucanych ukradkiem słów, które nikomu dobrze nie wróżą.

Sofia jako film opowiadający o kobiecym wyrachowaniu? W jakimś stopniu można się z tym zgodzić. Ale to również film o wychowaniu, o szacunku dla rodziny, o stawianiu jej nad własne szczęście. W efekcie to, w jaki sposób patrzymy na Sofię, zmienia się dosłownie co chwilę. A z kina wychodzimy z bardzo mieszanymi uczuciami. Jak tę dziewczynę ocenić? I czy w ogóle możemy ją oceniać z naszej cieplutkiej, europejskiej perspektywy? Oj, warto ten film zobaczyć!

Zobacz, jeśli:
– Lubisz poznawać obce kultury
– Cenisz niebanalne dramaty

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie trawisz islamu, nawet w wydaniu marokańskim
– Za filmy ciężkie kamieniowałbyś czerstwymi bułkami

Michał Zacharzewski

Sofia, 2018, reż. Meryem Benm’Barek-Aloisi, wyst. Maha Alemi, Lubna Azabal, Sarah Perles, Faouzi Bensaidi

Ocena: 8,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.