Absentia

Ciepło przyjęty minimalistyczny horror w reżyserii Mike’a Flanagana rozgrywa się w Glendale, typowym amerykańskim przedmieściu. Tricia mieszkała tu razem z mężem, jednak ten pewnego dnia wyszedł z domu i nie wrócił. Dosłownie rozpłynął się w powietrzu. Kobieta długo go szukała i rozwieszała jego zdjęcia na każdym słupie nawet wtedy, kiedy policja zawiesiła śledztwo. Minęło jednak siedem długich lat i nadzieja zgasła. Tricia postanowiła wystąpić do władz o uznanie Daniela za zmarłego. Tym bardziej, że związała się z oficerem, który prowadził śledztwo. Ba, zaszła z nim w ciążę.

Do miasta przyjeżdża jej siostra Callie, była narkomanka, która chce pomóc kobiecie w przeprowadzeniu postępowania prawnego. Podczas joggingu zapuszcza się do pobliskiego tunelu i tam spotyka człowieka, który – mocno zdziwiony tym, że ktokolwiek go widzi – błaga ją o skontaktowanie się z jego synem. Wkrótce okazuje się, że podobnie jak Daniel, zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach i do tej pory nie powrócił. Tymczasem pod drzwiami Tricii pojawia się jej zaginiony mąż. Jest bosy i mocno pokiereszowany, bliski obłędu. Niewiele pamięta, lecz jest zaskoczony, że… Tak, tym, że ludzie go widzą. No i panicznie boi się tunelu…

Nawet jeśli brzmi to sztampowo, to Flanagan umiejętnie buduje klimat. Składa go z zwyczajnych z pozoru kadrów, normalnych wnętrz i brzydkich, szarych ulic. Pokazuje rzeczywistość taką, jaka ona jest, niczego nie upiększając (jak to się robi w Hollywood). Dzięki temu wszelkie dziwaczności budzą autentyczny niepokój. Stają się bowiem wiarygodne, dużo bardziej autentyczne niż wszelkiej maści maszkarony hasające po tandetnych amerykańskich horrorach. Strach bohaterek zaczyna nam się udzielać, podobnie jak ich zagubienie.

Ktoś powie, że tandetnie to wszystko wygląda. Nic dziwnego – Flanagan nakręcił ten film za 70000 dolarów. Ktoś inny dorzuci, że akcja toczy się zbyt wolno i za dużo w tym psychologii. Faktycznie Tricia boryka się z poczuciem winy, ze „zdradą”, jakiej dopuściła się wobec nieobecnego od lat męża. Ale tak naprawdę najważniejszy jest w tym obrazie klimat. Trochę lovecraftowski, trochę rodem ze Strefy zmroku. Niesamowity. Absentia to dowód, że nawet za grosze można nakręcić naprawdę nastrojowy film.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz klimatyczne kino grozy
– Nie zwracasz uwagi na budżet filmu

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na potwory wyskakujące spod łóżka
– Nie lubisz się bać

Michał Zacharzewski

Absentia, 2011, reż. Mike Flanagan, wyst. Catherine Parker, Courtney Bell, Morgan Peter Brown, Dave Levine, Justin Gordon

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Absentia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.