Gnomeo i Julia

Tego Szekspira znany wszyscy. A nawet jeśli nie znamy, to przynajmniej kojarzymy miłość pary z dwóch wrogich obozów. Autorzy Gnomeo i Julia postanowili opowiedzieć tę historię dzieciom, ale tak ją przekonwertowali, by z oryginalnej opowieści pozostał jedynie wspomniany motyw. Motyw nieprzekonywujący i niezbyt sprawnie pokazany, ale powiedzmy sobie szczerze – wyposzczone dzieci kupią wszystko.

Akcja filmu toczy się w świecie, w którym krasnale ogrodowe – tu nazywane gnomami – ożywają zaraz po zniknięciu ludzi, trochę jak zabawki z Toy Story. Klany czerwonych i niebieskich czapeczek okupują sąsiednie ogrody i mocno ze sobą rywalizują. Najczęściej po prostu podkładają sobie świnie bądź biorą udział w obłędnych wyścigach kosiarek do trawy. Czasami jednak dochodzi do znacznie poważniejszego konfliktu, który kończy się obtłuczoną gipsową czapeczką czy tragicznym upadkiem ze sporej wysokości.

I właśnie na tle takiego narastającego konfliktu rozgrywa się miłość czerwonej Julii i niebieskiego Gnomeo. Trochę czasu zajmie, zanim się do siebie przekonają, a później polubią. Oczywiście przyjdzie im się ukrywać, stoczyć dramatyczny bój o pokojowe zakończenie awantury, ale… no właśnie. W tym filmie brakuje treści. Rozpada się on na garść epizodów, które niewiele wnoszą do opowiadanej historii. Konflikt wydaje się bowiem wydumany, nienawiść klanów niezrozumiała, zaś losy bohaterów mało interesujące. Może dlatego, że i oni sami nie są zbyt ciekawi? Trudno polubić zarówno laleczkowatą Julię, jak i brodatego, wyglądającego na 40+ Gnomeo.

Trochę irytuje też sposób, w jaki Polacy powalczyli o widza. W obsadzie pojawiają się gwiazdy, od Cezarego Pazury przez Piotra Adamczyka po Macieja Stuhra i Nataszę Urbańską, lecz nie zapadają w pamięć. Jeden z bohaterów – różowy flaming – w wykonaniu Jarosława Boberka do złudzenia przypomina Króla Juliana. Dialogom brakuje ikry. Żaden tekst nie będzie tak często cytowany jak bon-moty ze Shreka czy bajek o Minionkach

Zobacz, jeśli:
– Nie wierzysz, że ktoś mógł nazwać krasnale ogrodowe gnomami
– Uwielbiasz Romeo i Julię pod każdą postacią
– Masz w domu dzieci

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na dobry humor
– Lubisz przyjemną dla oka kreskę

Michał Zacharzewski

Gnomeo i Julia, Gnomeo and Juliet, 2011, reż. Kelly Asbury

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Gnomeo i Julia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.