Śniegi Kilimandżaro

Filmowy klasyk zestarzał się. Ma już sześćdziesiąt pięć lat i siłą rzeczy brakuje mu dawnej siły rażenia. Gołym okiem widać efekty specjalne, choćby czarnoskórych wioślarzy małpujących przed ekranem, na którym wyświetlane są hipopotamy. Zastrzeżenia można mieć do gry aktorskiej gwiazd, nieco archaicznej i niezbyt wiarygodnej, niezbyt atrakcyjnych jak na dzisiejsze standardy zdjęć czy chociażby nazbyt rozwlekłych scen. Nie zmienia to faktu, że jako opowieść o ludziach – ich emocjach, pragnieniach i błędach – Śniegi Kilimandżaro wciąż się bronią.

Bohaterem Śniegów Kilimandżaro, filmu nakręconego na podstawie powieści Ernesta Hemingwaya, jest pisarz Harry Street. Poznajemy go, gdy gdzieś w sercu Afryki – u boku żony i służącego – zmaga się z ropiejącą raną. Wokół zleciały się już sępy, grasuje też hiena. Zwierzęta czują zgniliznę, wietrzą nadchodzącą śmierć. Trawiony gorączką mężczyzna wspomina swoje życie. Przede wszystkim swoją pierwszą żonę, Cynthię, której chyba nigdy nie przestał kochać.

Harry podjął w życiu kilka niewłaściwych decyzji. W młodości zbyt mocno gonił za sukcesem. Chciał być pisarzem, więc podróżował po świecie, starał się być wszędzie tam, gdzie pojawiały się ciekawe tematy. Zupełnie nie zwracał uwagi na potrzeby żony. Zapłaci za to wysoką cenę. Upłynie sporo czasu, zanim tak naprawdę zrozumie, co jest dla niego ważne. Nas, widzów, ucieszą zaś celne obserwacje Hemingwaya, świetnie napisane dialogi oraz niebanalne prawdy o życiu. Mało się dziś takich filmów kręci.

W 1952 roku Śniegi Kilimandżaro traktowano jak wielki przebój. Bądź co bądź wystąpiły w nim gwiazdy największej wielkości, a całość wyreżyserował ceniony Henry King (współzałożyciel Amerykańskiej Akademii Filmowej, w branży od 1915!). Dziś uświadamia nam, jak bardzo kino się rozwinęło na niektórych płaszczyznach, podczas gdy na innych właściwie w ogóle. Docenić warto też nostalgiczną atmosferę tej produkcji oraz kilka scen, które przeszły do historii kina. Chociażby ta z hrabiną kąpiącą się nago w wodach Lazurowego Wybrzeża…

Wojciech Kąkol

Śniegi Kilimandżaro, The Snows of Kilimanjaro, 1952, reż. Henry King, wyst. Gregory Peck, Ava Gardner, Susan Hayward, Hildegard Knef, Emmett Smith, Lego G. Carroll, Marcel Dalio

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s