Oscar… Oskar

W 1994 roku Steven Spielberg dostał wreszcie wymarzonego Oscara. Przyniosła mu go Lista Schindlera, nakręcony w Polsce dramat wojenny opowiadający o działalności niemieckiego przemysłowca Oskara Schindlera, który uratował ponad tysiąc Żydów. Swoje nagrody dostali wówczas i Polacy – Janusz Kamiński za znakomite, czarno-białe zdjęcia oraz Allan Starski i Ewa Braun za scenografię. Nic dziwnego, że w naszym kraju sporo się mówiło zarówno o filmie, jak i jego twórcach. Sam Schindler też nie został zapomniany, czego dowodem jest nakręcony wówczas średniometrażowy film dokumentalny Oscar… Oskar.

Już w pierwszej scenie na ekranie pojawia się Spielberg. Odbiera Oscara. Szybko jednak na ekranie pojawia się sam Schindler. Oscar… Oskar składa się bowiem z trzech rodzajów materiałów: zdjęć przedstawiających samego Schindlera, jego współpracowników, pracowników oraz ówczesnego Krakowa, materiałów filmowych z epoki (głównie niemieckich kronik), wreszcie rozmów z ludźmi, którzy mieli okazję poznać. Dziś to starsi ludzie, którzy w latach czterdziestych mieli po piętnaście, dwadzieścia lat. Dopiero wchodzili w życie, a już poznawali je od najstraszliwszej strony.

To dzięki nim dowiadujemy się, jaki naprawdę był Schindler. A był miłym, sympatycznym człowiekiem, który zawsze miał dobry humor i interesował się innymi ludźmi. Nie różnicował ich według wyznania czy narodowości. O każdego swojego pracownika dbał, załatwiał mu niezbędne papiery, a kiedy trzeba, odbierał z siedziby gestapo. Jego podopieczni nie bali się godzin nocnych. Wiedzieli, że pracodawca w razie potrzeby wstawi się za nich. Garść anegdot, które Oscar… Oskar przywołuje, świetnie dopełniają Listę Schindlera.

Dostrzegam dwie wady produkcji. Pierwsza to jej zachowawcza forma – materiały zdjęciowe i filmowe zbite z wypowiedziami świadków epoki. Czysta klasyka i ani odrobiny szaleństwa. Druga wada to brak oceny materiału. Jedni wspominający twierdzą, że Schindler miał dobre serce i dlatego ludziom pomagał. Inni zarzucają mu, że nie robił tego bezinteresownie, a w jego fabryce pracowali sami bogaci. Ktoś twierdzi, że owszem, kasa szła, ale nie do Schindlera, a jego księgowego. Jak było naprawdę? Nie wiemy. Po obejrzeniu filmu zostajemy z nowymi pytaniami w miejsce odpowiedzi.

Wojciech Kąkol

Oscar… Oskar, reż. Krzysztof Miklaszewski

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s